USA wprowadzają ograniczenia wizowe dla chińskich dziennikarzy

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
9 maja 2020, 09:43
USA Chiny
USA Chiny/ShutterStock
Począwszy od poniedziałku Stany Zjednoczone będą przyznawać dziennikarzom z Chin tylko wizy na 3 miesiące z możliwością przedłużenia - podał w piątek Departament Bezpieczeństwa Krajowego. To kolejny krok odwetowy USA po wydaleniu w marcu dziennikarzy z Chin.

Wizy okresowe, w których wyraźnie określony jest okres ważności, nie wymagają ich odnawiania w przypadku, gdyby korespondent zmienił pracodawcę - podkreślił Departament Bezpieczeństwa Krajowego (DHS) w swym piątkowym komunikacie.

Zmiana reguł pozwoli na dokładniejsze przyjrzenie się dotychczas wydanym akredytacjom i wizom dla dziennikarzy z Chin - zauważył w rozmowie z agencją Reutera pragnący zachować anonimowość pracownik ministerstwa. "Zwiększy to bezpieczeństwo kraju" - zapewnił.

Nowe zasady wizowe i akredytacyjne nie stosują się do dziennikarzy z Hongkongu i Makao. Ich wprowadzenie jest podyktowane "likwidacją niezależnego dziennikarstwa, jaką obserwujemy w Chinach" - podkreślono w komunikacie DHS.

Reuters wiąże decyzję o ograniczenia wizowych dla chińskich korespondentów w USA z marcową decyzją chińskiego MSZ, na podstawie której cofnięto akredytacje korespondentom dzienników "Wall Street Journal", "New York Times" i "Washington Post". Był to odwet za wcześniejsze restrykcje wobec chińskich mediów w USA - Biały Dom zapowiedział bowiem, że będzie traktować pięć chińskich redakcji w USA tak jak przedstawicielstwa dyplomatyczne obcych państw, oceniając, że są one w praktyce całkowicie kontrolowane przez komunistyczne władze ChRL.

Restrykcje dotknęły wtedy agencje prasową Xinhua, telewizję CCTV, Chińskie Radio Międzynarodowego (CRI) oraz dzienniki "China Daily" i "Renmin Ribao". Zostały one zmuszone do redukcji zatrudnionego w USA personelu o połowę.

Obostrzenia w odniesieniu do dziennikarzy to kolejna odsłona trwającego od kilku lat konfliktu na linii USA-Chiny. Napięcia wywołane wojną handlową na linii USA-Chiny nasiliły się w ostatnich miesiącach w związku z epidemią koronawirusa.

W ocenie przedstawicieli Białego Domu i samego prezydenta USA Donald Trumpa Chiny ponoszą bezpośrednią odpowiedzialność za rozprzestrzenienie się SARS-CoV-2. Pekin odrzuca takie twierdzenia jako absurdalne, ale stanowczo odmawia ekspertom amerykańskim dostępu do laboratorium w Wuhan, uważanego przez amerykański establishment za źródło obecnej pandemii.

>>> Czytaj też: "Le Figaro": Zagrożenie ze strony Chin większe niż ze strony Rosji

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: PAP
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj