Bruksela ma dość e-dyskryminacji

Ten tekst przeczytasz w 1 minutę
4 maja 2009, 07:32
Bruksela ma dość bałaganu. Nie chce już tolerować dyskryminacji w e-sklepach m.in. Polaków. Wspólny europejski rynek online to na razie fikcja. Dlatego Komisja Europejska zaproponuje jego reformę  - dowiedziała się "Gazeta Wyborcza".

Gazeta opisuje absurdy, na jakie natykają się polscy użytkownicy internetu: Polak nie kupi przez internet tańszego biletu kolejowego na pociąg Eurostar Bruksela - Londyn, choć bilet przez sieć mogą zarezerwować Rosjanie czy Koreańczycy. Napisem "w Polsce nie sprzedajemy" wita naszych rodaków internetowy sklep Lufthansy.

Jeden z największych sklepów internetowych świata - Amazon - też stroi e-fochy: brytyjski Amazon nie sprzedaje do Polski zabawek, biżuterii czy sportowych butów. Ale i tak nie przebije francuskiej e-księgarni Chapitre, która na terenie UE wysyła paczki po 6 euro, ale do Polski po 35 euro.

Unijna komisarz ds. społeczeństwa informacyjnego Viviane Reding, której udało się już obniżyć stawki za korzystanie z komórek w roamingu, ma teraz pomysł, jak zreformować e-rynek Starego Kontynentu.

Jak dowiedziała się "GW", we wtorek wspólnie z odpowiedzialną za sprawy konsumenckie komisarz Megleną Kunevą Reding oficjalnie ogłosi w Strasburgu projekt "Digital Agenda" ("Plan cyfrowy"), czyli listę spraw domagających się interwencji unijnych instytucji.

Więcej w "Gazecie Wyborczej".

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: Media
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj