Na rynku meblarskim duże zmiany

Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
25 czerwca 2009, 08:12
Polski rynek wyposażenia wnętrz czekają w tym roku duże zmiany. Ich początkiem jest wyjście z Polski sieci Hoft, która weszła na nasz rynek z designerskimi meblami trzy lata temu.

Nie powiodły się próby podbicia wartego 19 mld zł polskiego rynku wyposażenia wnętrz przez sieć Hoft, oferującą meble i dodatki znanych marek, m.in. brytyjskiej Habitat. Po trzech latach działalności firma wycofuje się z Polski. W kwietniu zamknęła salon w Domotece na warszawskim Targówku, a 5 lipca zlikwiduje sklep w stołecznym Blue City. Powodem jest kryzys, przez który firma nie realizuje oczekiwanego poziomu sprzedaży.

Wspólny problem

Z podobnym problemem borykają się też inne sieci z segmentu wyposażenia wnętrz. Wycofanie się firmy Hoft, która zdaniem konkurencji poniosła porażkę, gdyż oferowała produkty drogie, ale skierowane przede wszystkim do młodych osób, może być początkiem wielkich zmian na rynku. – Notujemy wzrost liczby klientów, ale nie taki, który pozwoliłby zrekompensować rosnące koszty wynikające chociażby z czynszów, które poszły mocno w górę po tym, jak wzrosły kursy głównych walut – informuje Maria Koszutska z Almi Decor. Dlatego, jak się dowiedzieliśmy, zamiast otwierać sklepy, sieć zamknie dwa istniejące.

– Mowa o salonie w warszawskich centrach Reduta i Targówek, w których nie zamierzamy przedłużyć kończących się w tym roku umów najmu – mówi Maria Koszutska. Na wzrost popytu nie wpłynął nawet wzrost liczby oddanych w tym roku mieszkań. Do maja oddano 63 tys. lokali (wzrost o 8,2 proc. r/r). – Niestety, duża część mieszkań została kupiona na kredyt, a koszty związane z jego spłatą wyraźnie wzrosły w porównaniu z 2008 rokiem. To powoduje, że wiele osób wstrzymuje się z wykończeniem odebranych lokali lub robi to najmniejszym nakładem środków – zauważa Joanna Kalinowska z JYSK Poland.

Dodaje, że jej sieć także zanotowała odpływ klientów ze sklepów. Mimo to firma podtrzymuje plany rozwoju na naszym rynku. W tym roku JYSK zamierzał otworzyć 18 nowych sklepów, głównie w miastach powyżej 30 tys. osób. – Nasze plany może zweryfikować jedynie sytuacja makroekonomiczna, z powodu której coraz trudniej pozyskać wolne, atrakcyjnie usytuowane lokale – dodaje Joanna Kalinowska. – Trudniej też otrzymać kredyt na finansowanie nowych inwestycji. Dlatego w tym roku nie otworzymy już żadnego własnego salonu. Powstanie tylko jeden na zasadzie franczyzy we Włocławku – wyjaśnia Maria Koszutska.

Na koniunkturę nie narzeka jedynie IKEA, która przyznaje się do nawet kilkunastoprocentowego wzrostu sprzedaży i liczby klientów.

Remonty mogą pomóc

– Liczymy na utrzymanie tej dynamiki. Spodziewamy się, że osoby, które zrezygnowały z zakupu nowego mieszkania, zdecydują się na remont dotychczasowego – wyjaśnia Karolina Horoszczak z Grupy IKEA. Dlatego firma nie weryfikuje na razie swoich planów i do 2015 roku chce podwoić liczbę swoich sklepów. Obecnie ma ich siedem. – Na jesieni zakończy się rozbudowa sklepu w Gdańsku, a w 2010 roku oddamy centrum handlowe Park Łódź. Oprócz tego przymierzamy się do rozpoczęcia inwestycji w Lublinie i Poznaniu – wylicza Karolina Horoszczak.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: GP/forsal.pl
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj