Za prąd dla biednych zapłacą pozostali konsumenci

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
28 sierpnia 2009, 03:00
Producenci energii elektrycznej krytykują pomysł Ministerstwa Gospodarki zakładający ulgi dla najuboższych w opłatach za prąd. - Pomysł jest nierozsądny. Cena nie powinna zależeć od sytuacji ekonomicznej odbiorów - ocenili w rozmowie z Forsal.pl przedstawiciele branży energetycznej.

Wartość proponowanych ulg w cenach prądu dla ubogich odbiorców sięga 133 mln zł. Sprzedawcy prądu mieliby odzyskiwać pieniądze dzięki obniżce VAT i podwyżce cen energii o 10 proc.

Firmy energetyczne odrzucają pomysł Ministerstwa Gospodarki wprowadzenia ulg w cenie prądu dla biedniejszych odbiorców. Program, nad którym pracuje Ministerstwo Gospodarki zakłada, że część gospodarstw domowych zyska prawo do prądu z ulgą do 30 proc. Energetycy, którzy chcą uwolnienia cen dla gospodarstw domowych, uważają, że klienci powinni dostać pomoc, ale nie poprzez system cen. – Uważamy, że pomysł Ministerstwa Gospodarki nie jest rozsądny. Cena energii elektrycznej nie powinna być różnicowana w zależności od sytuacji ekonomicznej odbiorców. Ubodzy odbiorcy energii powinni być wspierani przez system opieki społecznej – mówi Janusz Bil z Vattenfall Poland.

Nowy pomysł zakłada, że to, co firmy energetyczne traciłyby na stosowaniu ulg – czyli niższych cen – miałyby odzyskiwać, płacąc odpowiednio mniejszy podatek VAT. Do zrealizowania tego pomysłu kluczowe jest stanowisko Ministerstwa Finansów. Mało jednak prawdopodobne, że resort kierowany przez Jacka Rostowskiego w czasach zaciskania pasa zgodzi się na takie rozwiązanie. – Nie komentujemy projektów, które są w fazie zamierzeń i nie są przedmiotem konsultacji międzyresortowych. Rozumiem, że Ministerstwo Gospodarki prześle takie założenia we wrześniu. Wtedy Ministerstwo Finansów będzie mogło się do nich ustosunkować – mówi Magdalena Kobos, rzecznik MF.

GP dowiedziała się, jak resort gospodarki widzi kwestię sfinansowania programu pomocowego. Wszystko wskazuje na to, że zapłacą za niego głównie inni odbiorcy. - Ceny prądu mają wzrosnąć o 10 proc., budżet miałby z tego 226 mln zł przychodów z VAT. Na pomoc dla ubogich trzeba byłoby przeznaczyć 133 mln zł – mówi przedstawiciel branży energetycznej proszący o zachowanie anonimowości.

Ministerstwo Gospodarki nie odpowiedziało na nasze pytanie o koszty i sposób finansowania ochrony ubogich odbiorców. Nie uzyskaliśmy też informacji, czy na pewno system pomocowy miałby być wprowadzony tylko w przypadku uwolnienia cen prądu. Urząd Regulacji Energetyki, który od dwóch lat zabiega o objęcie ochroną najgorzej sytuowanych indywidualnych klientów energetyki – ale przez system opieki społecznej – także krytycznie odnosi się do pomysłu Ministerstwa Gospodarki. – Zdaniem ministerstwa program ma być sfinansowany 10-proc. podwyżką cen. To błędne koło, bo taka podwyżka zwiększy o kilkaset tysięcy grupę osób, które będą potrzebowały pomocy – mówi Mariusz Swora, prezes URE.

SZERSZA PERSPEKTYWA – RYNEK

Ochrona ubogich konsumentów energii elektrycznej, ale także gazu jest obowiązkiem państwa. Taką powinność nakładają na członków Unii Europejskiej dyrektywy z 2003 roku. Nie określają one jednak zakresu i formy ochrony. To zależy od uznania danego państwa.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: GP/forsal.pl
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj