Polscy imigranci potęgują obawy o bezrobocie na Wyspach

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
9 grudnia 2009, 10:17
Obecnie w Wielkiej Brytanii żyje pięciokrotnie więcej młodych Europejczyków ze wschodu niż w 2004 roku, wynika z brytyjskich statystyk, co wzmaga obawy o wpływ imigracji na poziom bezrobocia wśród młodocianych.

W swym dorocznym artykule poświęconym tematyce ludności i brytyjskiej demografii, Jil Matheson wskazuje, że połowę populacji wschodnich Europejczyków w Wielkiej Brytanii stanowią ludzie w wieku 16-29 lat.

Recesja szczególnie mocno uderzyła w Brytyjczyków w przedziale wiekowym 16-24 lat. Zeszłotygodniowy raport przygotowany dla Joseph Rowntree Foundation podkreśla, że bezrobocie w tej grupie wiekowej jest najwyższe od początku lat 1990. Niektórzy komentatorzy twierdzą, że Wielka Brytania tworzy „stracone pokolenie” młodych pracowników.

Chociaż od początku recesji w 2008 roku spadła liczba nowych przybyszów, ostry wzrost populacji młodych pracowników w okresie minionych pięciu lat, głównie z Polski, zwiększa konkurencję o miejsca pracy w czasach wysokiego bezrobocia.

W zeszłym roku w Wielkiej Brytanii żyło 350 tysięcy młodych Europejczyków ze wschodu, wobec 65 tysięcy w 2004 roku, kiedy to kraje „akcesyjne” przystąpiły do Unii Europejskiej.

Imigracja będzie ważnym tematem zbliżających się wyborów powszechnych. Rząd laburzystowski chce przekonać swój kluczowy elektorat, że wsłuchuje się w jego głosy zaniepokojenia.

Alan Johnson, minister spraw wewnętrznych przyznał, że jego partia była „niezdarna” w kwestii rozwiązania niepokojów dotyczących imigracji. Dzisiaj weźmie on udział w debacie na ten temat ze swymi odpowiednikami z partii Torysów i Liberalnych Demokratów, organizowanej przez Instytut Badań Polityki Publicznej, IPPR, brytyjski think-tank ulokowany na lewo od centrum.

Tim Finch, szef problematyki migracji w IPPR mówi, że przed recesją polscy robotnicy wykonywali prace, których miejscowi nie chcieli się podejmować, ale od zeszłego roku młodzi Brytyjczycy są „bardziej gotowi do wykonywania prac, które poprzednio nie wchodziły w zakres ich zainteresowania, jak zbieranie owoców w hrabstwie Kent”.

Według Fincha nie należy wyolbrzymiać zaniepokojenia konkurencją o miejsca pracy, gdyż obecnie emigruje wielu Europejczyków, a wykonywane przez nich prace są często zajęciem sezonowym lub tymczasowym.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: FT
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj