Rośnie liczba oszustw ubezpieczeniowych polegających na fingowaniu aktów zgonu i żądaniu wypłaty świadczeń. Towarzystwa przyznają się, że w ubiegłym roku klienci wyłudzili lub usiłowali wyłudzić prawie 56 mln zł.
Towarzystwa ubezpieczeniowe przygotowują się do wdrożenia modelu wymiany informacji, który pozwoliłby na lepsze przeciwdziałanie przestępczości ubezpieczeniowej. Komisja Rewizyjna PIU zapoznała się w tym tygodniu z projektem wdrożenia tego systemu, ale nie chce zdradzać szczegółów. Nie wiadomo jednak, kiedy projekt wejdzie w życie, bo o jego wprowadzeniu mówi się od kilku lat. Część problemów towarzystw, związanych z najczęstszymi przypadkami wyłudzeń, czyli dotyczących komunikacyjnych ubezpieczeń OC i AC, załatwia baza danych Ubezpieczeniowego Funduszu Gwarancyjnego.
Cały czas pozostaje jednak problem z ubezpieczeniami na życie, co pokazała sprawa z tego roku, w której mąż sfingował śmierć żony i zgłosił się z roszczeniami o wypłatę odszkodowań. Ponieważ ubezpieczyciele nie wymieniają się informacjami, rzecz wykrył dopiero reasekurator Swiss RE. Jego system odnotował pojawienie się kilku roszczeń od tej samej osoby i to na dość wysokie kwoty. Z badań przeprowadzanych przez Piotra Majewskiego z Wyższej Szkoły Bankowej w Toruniu można wywnioskować, że właśnie segment ubezpieczeń na życie nie dostrzega zagrożenia.

>>> Czytaj także: Za polisy OC drożej zapłacą piraci drogowi

Ubezpieczyciele majątkowi przyznali się, że w 2008 roku było 2,5 tys. przypadków wyłudzeń lub prób wyłudzeń na kwotę blisko 52,5 mln zł. Towarzystwa życiowe przyznały się do zidentyfikowania 89 wyłudzeń na kwotę 3,7 mln zł. Najbardziej kosztowe jest wyłudzanie odszkodowań za śmierć ubezpieczonych na podstawie sfałszowanych aktów zgonu. Takie przypadki stanowiły 35 proc. wyłudzeń, ale koszty sięgnęły 2,9 mln zł.
– Prawdziwa liczba i wartość usiłowanych i dokonanych wyłudzeń jest w rzeczywistości większa – mówi Piotr Majewski. Na razie każdy ubezpieczyciel samodzielnie udoskonala metody zwalczania i wykrywania przestępstw, poprawiając np. systemy informatyczne. Dzięki temu PZU był w stanie wykryć próby wyłudzeń z tytułu czasowej niezdolności do pracy. Towarzystwo zauważyło, że w jednym mieście pojawiło się wiele takich roszczeń. Polisy, które kosztowały 800 zł rocznie, kupowały osoby mało zarabiające. Po pewnym czasie przedstawiały zwolnienie lekarskie na 60 dni i z każda z nich inkasowała po 200 zł.
W ubezpieczeniach majątkowych największe znaczenie mają sprawy związane z ubezpieczeniami komunikacyjnymi. Ale w czasie kryzysu coraz większe znaczenie mają upozorowane pożary oraz włamania, szczególnie do firm. – W ubezpieczeniach majątkowych, szczególnie komunikacyjnych, wyraźnie widać spadek znaczenia przestępstw dokonywanych przez przypadkowe osoby, na rzecz tych popełnianych przez zorganizowane grupy przestępcze – mówi Piotr Majewski. Na ostatnim seminarium ubezpieczycieli dotyczącym przestępczości ubezpieczeniowej można było usłyszeć na przykład opinię, że co trzecia kradzież samochodu w Polsce dokonywana jest dla wyłudzenia odszkodowania. A tylko w ciągu pierwszych trzech kwartałów tego roku zginęło 12,3 tys. aut.
Przestępczość ubezpieczeniowa w 2008 roku / DGP