Chądzyński: Uratować nas może piłka nożna

Ten tekst przeczytasz w 1 minutę
5 stycznia 2010, 04:38
Marek Chądzyński
Marek Chądzyński/Forsal.pl
W statystyce kryzys właśnie się kończy. Produkcja od listopada dynamicznie rośnie. W grudniu pewnie nie będzie gorzej. Tylko patrzeć, jak z dużych spadków w eksporcie wejdziemy w fazę wzrostu.

Do tego dojdzie spadek inflacji (pewnie już od stycznia, najpóźniej od lutego). I to wszystko w znacznej mierze dzięki efektowi niskiej bazy. Obyśmy tylko nie wpadli w tę statystyczną pułapkę. W drugiej połowie roku statystyka może nam wykręcić niezły numer. Gdy przestaniemy się porównywać z miesiącami, kiedy kryzys był najgłębszy, dynamiczne ożywienie może zamienić się w stagnację. Bo sęk w tym, że to nie statystyka decyduje o sile gospodarki.

Kryzys naprawdę się skończy, kiedy przedsiębiorcy zaczną inwestować. Na razie niewiele na to wskazuje, firmy nie mają potrzeby zwiększania swoich mocy produkcyjnych. Choć to prawda, że ten rok pewnie zakończymy ze wzrostem inwestycji. To nie będzie jednak świadczyć o poprawiającej się kondycji polskich przedsiębiorstw – a raczej o potędze jednej ze sportowych dyscyplin. Czy rząd byłby tak mocno zmotywowany do inwestowania w infrastrukturę, gdyby nie Euro 2012?

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj