W 2010 roku rodzinne apteki czeka fala bankructw

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
8 marca 2010, 04:57
Apteki, które nie są powiązane z dużymi graczami, zaczynają przegrywać z rosnącą w siłę konkurencją. Na dno ciągną je coraz większe długi i topniejąca marża.

Zbliżającą się falę tsunami eksperci zauważyli już w zeszłym roku. Mimo świetnych wyników – sprzedaż leków sięgnęła rekordowych 27,4 mld zł, o ponad 10 proc. więcej niż w 2008 roku – upadło blisko 470 aptek. Co się stało?

– Zadecydowała ekonomia. Apteki miały zbyt małe obroty – mówi Marcin Gawroński, analityk firmy IMS Health.

Plajtowały przede wszystkim małe punkty, pozostające w rękach jednej rodziny. Ponieważ ich miejsce natychmiast zajmowali więksi gracze, liczba aptek w 2009 roku się nie zmniejszyła. Do tego w ubiegłym roku właściciela zmieniło blisko 300 punktów handlujących lekami. Przejęły je mocne sieci farmaceutyczne.

Ubiegły rok był tylko ciszą przed burzą. Prawdziwa zawierucha na rynku zacznie się teraz. Według ekspertów z firmy Euler Hermes w 2010 roku po raz pierwszy od lat liczba aptek spadnie.

Największy wpływ na falę bankructw będą miały malejące zyski i rosnące długi aptek. Ich fatalna kondycja wynika z tego, że w Polsce handlem lekami zajmuje się zbyt dużo firm. W rezultacie ich rentowność jest mała.

Według wyliczeń izb aptekarskich w Polsce jedna apteka przypada na niespełna 3 tys. mieszkańców, podczas gdy na zachodzie Europy wskaźnik ten sięga 4,5 tys.

Topniejąca marża sprawia, że farmaceuci prowadzący własny biznes wpadają w spiralę długów. Naczelna Rada Aptekarska szacuje, że nawet 40 proc. aptek ma kłopoty finansowe.

– W niektórych z nich cały zysk z tytułu marży za leki refundowane z NFZ od razu trafia do wierzycieli – mówi Stanisław Piechula, prezes Okręgowej Rady Aptekarskiej w Katowicach.

Skutki bankructw małych aptek mogą uderzyć z gigantyczną siłą w cały rynek farmaceutyczny. Trzęsienie ziemi czeka hurtowników leków, wobec których aptekarze mają spore długi.

– Apteki płacą za farmaceutyki tak długo, jak mogą, ale gdy tracą płynność, szansa na odzyskanie należności jest mała. Apteki nie mają praktycznie żadnego majątku trwałego – twierdzi Tomasz Starus, główny analityk w Euler Hermes.

To fatalna wiadomość dla branży. Wygląda na to, że złote czasy, kiedy przy jednaj ulicy było kilka aptek, powoli odchodzą do przeszłości.

i02_2010_046_166_001a_001_178418.jpg
Duże sieci przejmują rynek farmaceutyczny
Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna
Tematy: handelforsal
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj