Talaga: Euro trzeba ratować

Ten tekst przeczytasz w 1 minutę
25 marca 2010, 10:18
Andrzej Talaga
Andrzej Talaga/Forsal.pl
Przywódcy państw Eurolandu spotykający się dziś w Brukseli, by radzić nad pomocą dla Grecji, dostają wymowny prezent – kolejny spadek kursu euro wobec dolara, do najniższego poziomu od maja 2009. Wspólna waluta płaci wysoką cenę za apatię polityków. Euro potrzebuje czynu, a nie wątpliwości.

Spadają ratingi Portugalii, podobnie będzie wkrótce z Hiszpanią i Irlandią. Tymczasem w europejskich stolicach nie grają larum, przeciwnie – każdy w swoim kącie spiskuje, by wyłożyć jak najmniej na ratowanie wspólnej waluty, a najlepiej nie wydać ani eurocenta.

Jeszcze tydzień temu pomoc Międzynarodowego Funduszu Walutowego dla Grecji była niemal hańbą, teraz jest rozpatrywana przez Berlin jako najbardziej prawdopodobna opcja. Jedna z dwóch najsilniejszych gospodarek świata nie potrafi sama powstrzymać degradacji własnej waluty? Skoro tak, nie może też odgrywać ważkiej roli międzynarodowej, niepotrzebny jest prezydent UE, korpus dyplomatyczny, nawet sama Unia jawi się jako konstrukcja zbędna.

Euro nie jest zwykłą walutą, to projekt polityczny obliczony na dziesięciolecia, narzędzie siły, prestiż UE. Nie wolno skąpić na jego ratowanie, nawet gdyby oznaczało to wynagradzanie największych utracjuszy eurozony.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj