Buzek: UE martwi się kryzysem gazowym między Rosją i Białorusią

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
22 czerwca 2010, 19:51
Unia Europejska martwi się tą sytuacją - oświadczył przewodniczący Parlamentu Europejskiego (PE) Jerzy Buzek, komentując na konferencji prasowej w Moskwie kryzys gazowy między Rosją i Białorusią.

"Chcielibyśmy, aby kryzys ten został zażegnany jak najszybciej" - dodał. Buzek oznajmił, że najważniejsze dla Unii Europejskiej są nieprzerwane dostawy gazu. "Dzisiaj zagrożone są trzy kraje - Litwa, Polska i Niemcy. Musimy szybko zlikwidować to zagrożenie. Oczekujemy, że dwustronne relacje pomiędzy Rosją i Białorusią nie wpłyną teraz i w przyszłości na dostawy gazu do UE" - podkreślił.

Szef PE zwrócił uwagę, że Unia Europejska i Rosja prowadzą stały dialog na temat bezpieczeństwa energetycznego. "Mamy także system wczesnego ostrzegania, który tym razem jednak nie zadziałał prawidłowo, więc oczekujemy tutaj poprawy sytuacji" - wskazał.

Buzek zapowiedział, że będzie o tym rozmawiał z ministrem energetyki Rosji Siergiejem Szmatko, z którym spotka się we wtorek wieczorem, na zakończenie swojej dwudniowej wizyty roboczej w Moskwie.

Według przewodniczącego PE, Rosja i Białoruś też powinny być tym zainteresowane. "Szczególnie Rosja, która sprzedaje wielkie ilości surowców energetycznych do Unii Europejskiej. Jesteśmy ich głównym odbiorcą. Pewność dostaw to najważniejszy argument za kupowaniem surowców energetycznych właśnie w Rosji" - zaznaczył Buzek.

W poniedziałek, przed spotkaniem z rosyjskim prezydentem Dmitrijem Miedwiediewem i ministrem spraw zagranicznych Siergiejem Ławrowem, Buzek oświadczył, że spór między Rosją i Białorusią nie może wpłynąć na dostawy gazu ziemnego do Unii Europejskiej. "I zakładamy, że nie wpłynie" - dodał.

Szef PE zauważył, że "w przeciwnym wypadku Rosja stałaby się w jakiś sposób niewiarygodnym partnerem dla UE". "A my wierzymy w to, że rozmawiamy z bardzo wiarygodnym partnerem" - wskazał i podkreślił: "Z takim przekazem tutaj przyjechałem".

We wtorek Gazprom zmniejszył dostawy gazu na Białoruś o 30 proc., domagając się spłaty 192 mln dolarów długu za surowiec dostarczony w ciągu pierwszych pięciu miesięcy tego roku. W odpowiedzi białoruski prezydent Alaksandr Łukaszenka oświadczył, że rosyjski koncern jest winien jego krajowi 260 mln USD za tranzyt gazu. Obwieścił także, iż nakazał rządowi wstrzymanie przesyłu rosyjskiego gazu przez terytorium Białorusi do Europy Zachodniej.

Łukaszenka oskarżył również stronę rosyjską o cynizm. Powiedział, że konflikt przeradza się w "gazową wojnę między Gazpromem i Białorusią". Jednocześnie zapowiedział, że Białoruś ureguluje dług wobec Rosji. Podczas pobytu w Moskwie Jerzy Buzek spotkał się także z szefami obu izb parlamentu Rosji: Rady Federacji - Siergiejem Mironowem i Dumy Państwowej - Borysem Gryzłowem.

Odbył również ponad trzygodzinną rozmowę z przedstawicielami rosyjskiego społeczeństwa obywatelskiego, w tym m.in. z legendarnym dysydentem Siergiejem Kowalowem, liderem stowarzyszenia Memoriał Olegiem Orłowem i przywódcą Ruchu na rzecz Praw Człowieka Lwem Ponomariowem.


Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: PAP
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj