Kuczyński: Spokojny optymizm na rynkach akcji

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
5 sierpnia 2010, 09:38
Piotr Kuczyński, główny analityk Xelion. Doradcy Finansowi
Piotr Kuczyński, główny analityk Xelion. Doradcy Finansowi/Forsal.pl
W USA w środę na rynek napływały niezłe informacje ze sfery makro. Raport Challengera pokazał, że w lipcu planowanych w firmach zwolnień było więcej niż w czerwcu (41,7 vs 39,3 tys.), ale raport ten praktycznie się nie liczy.

Za to raport ADP, który traktowany jest jako zapowiedź tego, co zobaczymy w piątek w oficjalnym raporcie z amerykańskiego rynku pracy, był nieznacznie lepszy od oczekiwań. Przybyło 42 tysiące miejsc pracy – oczekiwano 40 tysięcy. Nie było to nic doskonałego, ale raport zdecydowanie nie mógł pomóc niedźwiedziom. Dowiedzieliśmy się też, że indeks ISM dla sektora usług (ponad 80 procent gospodarki) wzrósł z poziomu 53,8 do 54,3 pkt. Oczekiwano małego spadku.

W tej sytuacji dziwić może ostrożny wzrost indeksów giełdowych. Rozpoczęły sesję wzrostem, ale po godzinie zbliżyły się do poziomów z wtorku. Potem byki spokojnie poprowadziły cenę akcji na północ, ale rynkowi daleko było do euforii. I bardzo dobrze. Euforia jest bowiem w hossie szkodliwa. Z jednym zawahaniem indeksy rosły systematycznie i zakończyły dzień sporymi zwyżkami. Rynek nadal jest w „byczym” nastroju.

GPW, podobnie jak inne giełdy europejskie (ale nie węgierska – BUX rósł), rozpoczęła dzień od półprocentowego spadku indeksów. Przed sesją raporty kwartalne opublikowały Pekao i BRE. Oba były prawie dokładnie takie, jak tego oczekiwano, ale BRE prawie nie reagował, a akcje Pekao traciły. Nasz rynek zachowywał się generalnie lepiej niż giełda niemiecka czy francuska. Widać to było szczególnie dobrze koło południa, kiedy to (praktycznie od początku odrabiający straty) WIG20 wrócił do poziomu z wtorku. Z początku niespecjalnie zareagował na publikację w USA raportu ADP, kiedy to indeksy w Europie szybko ruszyły na północ, ale prawie pewne było, że jest to tylko kwestia (krótkiego) czasu i rzeczywiście tak było. Kwadrans po publikacji danych WIG20 barwił się już na zielono. Nic istotnego z tego nie wyniknęło, bo obroty były małe, a indeks zyskał jedynie 0,35 proc. (BUX 1,23 proc.). Nasz rynek najwyraźniej czekał na mocniejsze impulsy.

Dzisiaj jest dzień przed raportem z amerykańskiego rynku pracy, więc teoretycznie rynek powinien być bardzo spokojny, ale nasza giełda lubi niespodzianki. Taką niespodzianką byłby wyprzedzający wzrost indeksów. Czegoś takiego oczekuję pod warunkiem, że Jean-Claude Trichet nie wystraszy rynków, a dane z USA będą choćby neutralne.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: Xelion
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj