Kuczyński: Wyczekiwanie w Europie i w USA

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
8 października 2010, 10:03
Piotr Kuczyński, główny analityk Xelion. Doradcy Finansowi
Piotr Kuczyński, główny analityk Xelion. Doradcy Finansowi/Forsal.pl
W USA czwartek był nieoficjalnym początkiem sezonu publikacji raportów kwartalnych przez amerykańskie spółki. Poza tym był dniem przed publikacją miesięcznego raportu z rynku pracy.

To musiało doprowadzić do zawirowań, bo sprowadzało na rynek niepewność. Poza tym niepokojąca była reakcja na raport kwartalny, który przed sesją opublikowała Pepsico. Był lepszy od oczekiwań, ale cena akcji spadała, bo o przyszłości przedstawiciele spółki nie mieli nic optymistycznego do powiedzenia (popyt konsumencki pozostaje słaby).

Informacje makro były zróżnicowane. Dane z rynku pracy były znowu dla byków korzystne. W ostatnim tygodniu ilość nowych wniosków o zasiłek dla bezrobotnych wzrosła o 445 tys., czyli do poziomu najniższego od 3 miesięcy (oczekiwano wzrostu o 455 tys. Kolejny raz spadła też średnia 4. tygodniowa. Dane o sprzedaży detalicznej w sieciach w sklepach czynnych przynajmniej przez rok były nienajlepsze. Oczekiwano wzrostu o 3 proc. r/r, a w rzeczywistości było to 2,6 proc. Poza tym ten sezon sprzedaży przed rozpoczęciem roku szkolnego cechował się niezwykłymi wprost obniżkami cen (promocje), co pogarsza jakość tych danych.

Rynek akcji rozpoczął dzień wzrostem indeksów, ale szybki zwrot na rynku EUR/USD wymuszający spadek cen surowców prawie natychmiast poprowadził indeksy na południe. Indeks S&P 500 przetestował nawet pokonany we wtorek opór na poziomie 1.150 pkt. Potem indeksy dość szybko wróciły do poziomu neutralnego i czekały przy nim do końca sesji. Sesji, która była tylko i wyłącznie wyczekiwaniem i nie miała najmniejszego znaczenie prognostycznego.

GPW rozpoczęła czwartkową sesje spadkiem. Bykom zaszkodziła korekta panująca na rynkach europejskich oraz mocny spadek ceny akcji PGE. Zupełnie nieoczekiwanie (ale nie dla wszystkich jak widać na wykresie), wyraźnie po to, żeby ratować dochody państwowej kasy, skarb państwa postanowił sprzedać 10 procent akcji tej spółki. Skala spadków (podobnie jak na innych giełdach) szybko się jednak zmniejszała i w końcu indeks zamarł tuż pod poziomem ze środy.

Po publikacji danych z rynku pracy w USA WIG20 ruszył na północ, ale robił to bardzo niechętnie. Okazało się potem, że bardzo słusznie, bo kwadrans po rozpoczęciu sesji w USA sytuacja gwałtownie się pogorszyła (powodem zwrot kursu EUR/USD po uderzeniu w 1,40 USD). Nasz rynek zachował się jednak fatalnie. Mimo dość spokojnego zachowania giełd europejskich u nas zapanowała mini panika i WIG20 spadł o 1,4 proc. na bardzo dużym obrocie. Taki duży obrót na spadku teoretycznie nie jest niczym dobrym, ale na GPW często taki układ nie jest „niedźwiedzi” i sygnalizuje to, że duży popyt czeka na każdy spadek.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: Xelion
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj