Arabskie rewolucje wywołają olbrzymią falę emigracji – ostrzega włoski rząd. Unia Europejska obiecała krajom arabskim dodatkowy miliard euro pomocy finansowej
– To będzie exodus na miarę biblijną. Po upadku libijskiego reżimu oczekujemy 200 – 300 tys. imigrantów – mówił gazecie „Corriere della Sera” szef włoskiej dyplomacji Franco Frattini. Szacunki Komisji Europejskiej mówią nawet o 750 tys. uciekinierów. Libia to dawna włoska kolonia, więc Włochy to dla nich podstawowy cel wyjazdów.
Przykład dali już Tunezyjczycy. Na położoną między Tunezją a Sycylią Lampedusę (wysepka wielkości warszawskiej dzielnicy Bemowo) w ciągu kilku dni po obaleniu prezydenta Zin al-Abdina bin Alego zbiegło 5 tys. osób. Już wówczas Rzym poprosił UE o pomoc. W niedzielę do Włoch przybyła misja unijnej agencji Frontex. 30 ekspertów, samolot i kilka kutrów patrolowych nie jest jednak dla Włochów wsparciem na miarę potrzeb.

Groźby Kaddafiego

– Typowanie rozmiaru potencjalnej emigracji jest wróżeniem z fusów, jednak Włosi w ten sposób trafnie sygnalizują problem. Europa będzie musiała sobie radzić z falą uchodźców z nowego kraju. Do tej pory Libia, najbogatszy kraj Afryki, była raczej celem dla imigrantów z zewnątrz – mówi „DGP” Anders Neergaard, wiceszef Instytutu Badań nad Migracją w szwedzkim Linkoeping.
Przedsmak problemów Włosi poznali w poniedziałek, gdy Tunezyjczycy starli się z policją w obozie dla uchodźców na Lampedusie, po tym jak kilku imigrantów próbowało ominąć kolejkę, by szybciej dostać bilet wstępu do innego obozu dla uchodźców, już na kontynencie.

>>> Czytaj też: PGNiG, BP, Shell, OMC - wszyscy uciekają z Libii

Prawdziwa panika panuje na Malcie. 300-tys. kraj nie poradzi sobie z falą uchodźców. „Sytuacja jest krytyczna. Od Francji, Włoch i Hiszpanii oczekujemy nie pustych słów o solidarności, lecz praktycznego wsparcia” – pisze wczorajszy „Times of Malta”.
Odsunięcie od władzy płk. Muammara Kaddafiego może doprowadzić do zerwania zawartej z nim przed dwoma laty umowy, na mocy której libijskie służby w zamian za wsparcie finansowe skutecznie udaremniały próby nielegalnej emigracji. Kaddafi doskonale zdaje sobie sprawę z obaw. W poniedziałek wezwał do siebie ambasadora Węgier Belę Martona i zagroził zerwaniem współpracy z Unią w sprawie migracji, jeśli ta nie przestanie potępiać jego działań. – To niedopuszczalny szantaż – jednomyślnie odpowiedzieli ministrowie ds. europejskich Francji i Niemiec Laurent Wauquiez i Werner Hoyer.

Koperta dla Afryki

Bruksela próbuje ratować sytuację obietnicami pomocy finansowej, nastawionej na tworzenie nowych miejsc pracy. We wtorek Europejski Bank Inwestycyjny obiecał sześciu bliskowschodnim państwom i Autonomii Palestyńskiej dodatkowy 1 mld euro. Również komisarz ds. budżetu Janusz Lewandowski, przygotowujący nową perspektywę finansową, zapowiedział przerzucenie większej kwoty na południową politykę sąsiedztwa.

>>> Czytaj też: Wszystkie porty w Libii są zablokowane. Eksport paliw wstrzymany

– Koperta dla polityki sąsiedzkiej wzrośnie w następnych latach pomimo ograniczeń budżetowych – mówił wczoraj Lewandowski. W 2009 roku państwa objęte południową polityką sąsiedztwa otrzymały średnio 3,36 euro na osobę, podczas gdy wschodni sąsiedzi – 3,64 euro. Teraz proporcje zapewne się wyrównają. Inwestycje w arabską infrastrukturę mogą powstrzymać ucieczkę mieszkańców jedynie w długim terminie. Ludzie jednak wyjeżdżają już dzisiaj.
Tysiąc ofiar Kaddafiego
Mimo zapewnień libijskich władz, że sytuacja została już opanowana, opozycja przejmuje kolejne miasta. Z danych włoskiego rządu wynika, że w zamieszkach przeciwko władzy Muammara Kaddafiego zginęło już tysiąc osób.
– Przywrócono spokój w większości wielkich miast, a siły bezpieczeństwa i wojsko zajęły swoje poprzednie pozycje – mówił we wtorek późnym wieczorem prezydent Libii (Kaddafi nosi formalnie jedynie tytuł przywódcy rewolucji) Muhammad az-Zuwaj. Jednak według telewizji Al-Dżazira cała wschodnia część kraju znalazła się poza kontrolą rządu. Te informacje potwierdził wczoraj szef włoskiej dyplomacji Franco Frattini. Minister ostrzegł zarazem, że na wyzwolonych spod władzy Kaddafiego terenach może powstać islamski emirat.
● Obawy przed islamistami wykorzystuje też libijska propaganda. Według wiceszefa dyplomacji Chalida Chaima w mieście Darna powstał emirat kierowany przez byłego więźnia Guantanamo, członka Al-Kaidy Abdulkarima al-Hasadiego.
● Niepewna sytuacja panuje też w innych krajach Bliskiego Wschodu. Jordańska opozycja, powiązana z umiarkowanymi islamistami, zapowiedziała na piątek dzień gniewu. Manifestanci mają się domagać demokratycznych reform od króla Abdullaha II i premiera Marufa Bachita.
● Z kolei władze Bahrajnu, w którym w zeszłym tygodniu doszło do starć szyickiej ludności z policją wierną sunnickiej dynastii panującej Al-Chalifów, uwolniły więźniów politycznych. – Wciąż czekamy na reformy – komentował szyicki deputowany Ibrahim Mattar.
mwp