W USA w czwartek pojawiły się informacje, które pomagały bykom. Były to dane makro i raport o sprzedaży w sieciach sprzedaży detalicznej. Bykom zaszkodziło jednak kolejne trzęsienie ziemi w Japonii.

Popatrzmy teraz na optymistyczne informacje. Raport o stanie rynku pracy w ostatnim tygodniu był dla byków korzystny. Ilość wniosków o zasiłek dla bezrobotnych spadał o 10 tys. (do 382 tys.). Oczekiwano 385 tys. Spadła również średnia 4-tygodniowa. Informacje o marcowej sprzedaży detalicznej w sieciowych sklepach czynnych dłużej niż 1 rok były bardzo zróżnicowane. Ogólnie jednak, 82 procent sieci osiągnęło wyniki lepsze od prognoz. Sprzedaż wzrosła o 1,7 proc. (oczekiwano spadku o 0,7 proc.).

Rynki trawiły jeszcze dwa wydarzenia. Pierwszym było to, że w środę wieczorem portugalski premier, Jose Socrates, zapowiedział, że Portugalia poprosi o pomoc ze strony europejskiego funduszu stabilizacyjnego. Rynki wierzą, że to już ostatni kraj, który poprosi o pomoc (tak na przykład twierdzi Goldman Sachs), więc reakcja była bardzo stłumiona. Według mnie nie będzie to ostatni kraj. Dziwiłbym się, gdyby spekulanci nie spróbowali swoich sił w walce z Hiszpanią. Drugim wydarzeniem była konferencja prasowa Jean-Claude Trichet, prezesa ECB, po posiedzeniu ECB, na którym stopy podniesiono z 1 na 1,35 proc.

Konferencja nie wniosła wiele nowego do obrazu sytuacji, bo wypowiedzi szefa ECB były wręcz doskonale zrównoważone. Jako „jastrzębie” można określić to, że rośnie ryzyko zwyżki CPI, trzeba uniknąć efektu drugiej rundy, polityka monetarna jest nadal bardzo łagodna, a ECB będzie bardzo dokładnie monitorować sytuację. Jednak „gołębie” było to, że według ECB podwyżka powinna zakotwiczyć oczekiwania inflacyjne i to, że nie podjęto decyzji, że była to pierwsza z serii podwyżek (powtórzone dwukrotnie).

Indeksy giełdowe na początku sesji delikatnie spadły, potem szybko wzrosły i zanurkowały po otrzymaniu informacji o trzęsieniu ziemi w Japonii. Potem zaczęły się podnosić po informacji o odwołaniu ostrzeżenia o tsunami po trzęsieniu ziemi w Japonii. Pomagały bykom wzrosty cen w sektorze sprzedaży detalicznej (pomagały dane o sprzedaży) i w sektorze surowcowym. Handel był niezwykle spokojny, a zakończenie neutralne (symboliczne spadki). Skoro tak droga ropa nie szkodzi rynkowi, to nie bardzo wiadomo, co ma mu zaszkodzić.

Reklama

GPW rozpoczęła czwartkową sesję od spadku WIG20. Była to tylko i wyłącznie nic nieznacząca korekta po środowym wzroście. Niepewność wynikająca z decyzji Portugalii nieco rynkowi szkodziła. Już po godzinie WIG20 wrócił do poziomu ze środy. Po południu zaczął się osuwać, bo podobnie zachowywały się indeksy na innych giełdach i kurs EUR/USD, ale po decyzji ECB indeksy w całej Europie ruszyły na północ.

Można powiedzieć, że był to oddech ulgi – mamy to już za sobą. Potem jednak wszystko wróciło do stanu poprzedniego, a to znowu osłabiło WIG20. I tak, podobnie jak na rynku walutowym, bujaliśmy się od początku do końca sesji. Nie miało to żadnego znaczenia, co wyraźnie pokazał fixing. WIG20 tracił po informacji o trzęsieniu ziemi w Japonii, ale fixing podciągnął indeks o kilkanaście punktów, dzięki czemu zakończyliśmy dzień neutralnie. Rynek nadal czeka na pretekst do wzrostu.