Inwestorzy mają coraz większe obawy, czy Włochy zdołają spłacić swój gigantyczny – 119 proc. PKB – dług. Niski wzrost gospodarczy i duży dług publiczny sprawiają, że niewypłacalność tego państwa jest realna. Wczoraj rentowność obligacji włoskiego skarbu państwa skoczyła do rekordowego poziomu 5,7 proc.

Bezpośrednim powodem obaw inwestorów jest termin – 15 lipca – publikacji nowych, bardziej rygorystycznych stress testów, które mają pokazać kondycję finansową europejskich banków. Jak podaje Reuters, nawet największe włoskie instytucje finansowe jak Unicredit (właściciel Pekao SA) mogą nie przejść tego egzaminu, a to z powodu nagromadzenia zbyt dużej ilości złych długów, a przede wszystkim kredytów hipotecznych. W piątek ceny akcji włoskich banków spadły z tego powodu tak bardzo (sam Unicredit stracił w ciągu jednego dnia 7,9 proc. wartości), że włoski nadzór giełdowy, Consob, zapowiedział wprowadzenie ograniczeń w obrocie giełdowym, aby zapobiec panicznej wyprzedaży.

>>> Czytaj też: Panika na giełdzie w Mediolanie. To atak spekulacyjny?

Krytyka i początek paniki

Ale to niejedyne źródło kłopotów, jakie spotykają teraz Rzym. Obawy rynków i zaczątek paniki wywołała także krytyczna wypowiedź premiera Silvia Berlusconiego pod adresem ministra finansów Giulia Tremontiego, który do tej pory był gwarantem kontynuacji polityki uzdrowienia finansów publicznych.

>>> Czytaj też: Włochy wciągnięte w spiralę kryzysu, Grecja odchodzi na drugi plan

– To jest jedyny minister, który nie gra zespołowo – ostrzegł szef rządu w wywiadzie dla dziennika „La Repubblica”.

Tą deklaracją była zaniepokojona nawet Angela Merkel, która w ciągu weekendu zadzwoniła do włoskiego przywódcy z prośbą o wyjaśnienia. Tremonti jest postrzegany w Europie jako gwarant polityki cięć wydatków. – Włoski parlament powinien sam jak najszybciej wysłać sygnał, który uspokoi rynki finansowe poprzez uchwalenie budżetu konsolidującego finanse publiczne – mówiła wczoraj kanclerz Niemiec.

EBC też zrobił swoje

Włochy są drugim (po Grecji) krajem strefy euro, który ma największy dług publiczny. Są również trzecią pod względem wielkości gospodarką w Europie. Do tej pory jednak inwestorzy nie wyrażali zbytniego zaniepokojenia sytuacją w kraju, gdyż lwia część zobowiązań znajduje się w rękach krajowych wierzycieli. Włoski rząd znacznie lepiej radził sobie także z uzdrowieniem finansów publicznych niż Grecy, Portugalczycy czy Irlandczycy. W najnowszej prognozie ekonomicznej Komisja Europejska przewidywała, że dzięki polityce Tremontiego deficyt budżetowy uda się ograniczyć w tym roku do 3,5 proc. PKB, a w przyszłym do 3,2 proc. PKB. Jednak polityka ograniczenia wydatków państwa jest coraz bardziej podawana w wątpliwość przez Berlusconiego, bo przyczynia się do osłabienia jego popularności wśród wyborców.

Inną przyczyną niepokoju inwestorów jest polityka podwyższania stóp procentowych przez EBC, który w przeciwieństwie do innych wielkich banków centralnych świata w ubiegłym tygodniu podniósł po raz kolejny stopy procentowe (do 1,5 proc.), aby powstrzymać rosnącą inflację (2,7 proc. w czerwcu).

>>> Czytaj też: Czarny poniedziałek dla złotego. Frank najdroższy w historii, to nie koniec rajdu

Wyższa cena pieniądza utrudnia wzrost nie tylko w krajach południa Europy, ale z powodu bardzo ścisłej integracji finansowej także w pozostałych krajach Unii. – Inwestorzy zrozumieli, że kłopoty włoskich banków stają się automatycznie kłopotami niemieckich i francuskich banków. Stąd tak gwałtowna panika na rynkach – uważa Jeremy Batstone-Carr, analityk domu inwestycyjnego Charles Stanley. Zdaniem Brukseli w tym roku włoska gospodarka będzie rosła zaledwie o 1 proc., a w roku przyszłym o 1,3 proc. To oznacza, że po silnym spadku w 2008 (-1,3 proc.) i 2009 roku (-5,2 proc.) Włochy wciąż nie mogą powrócić do stanu sprzed kryzysu, a niskie dochody podatkowe utrudniają rządowi uzdrowienie finansów państwa.

>>> Czytaj też: Zobacz, które państwa są najbliżej bankructwa

Zdaniem KE jedynym źródłem wzrostu jest eksport, który jednak jest bardzo mocno uzależniony od koniunktury w pozostałych krajach zachodniej Europy.

I jeszcze ta Grecja

Obawy o wypłacalność Włoch są także spowodowane brakiem porozumienia krajów strefy euro w sprawie nowego pakietu pomocowego dla Grecji. – Musimy jak najszybciej ustalić ten program, aby inwestorzy wiedzieli, na co mogą liczyć – tłumaczy Jacek Rostowski, który przewodzi w tym półroczu spotkaniom ministrów finansów krajów UE. Ale wczoraj do udziału w rozmowach w gronie przedstawicieli krajów strefy euro nie został jednak dopuszczony.

Włochy / Bloomberg