Nienałtowski: Moody’s znowu atakuje, ale rynek już nie panikuje

Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
13 lipca 2011, 12:17
Marek Nienałtowski, Główny Analityk Domu Kredytowego Notus S.A.
Marek Nienałtowski, Główny Analityk Domu Kredytowego Notus S.A./Media
Wczoraj późnym wieczorem, agencja Moody’s Investors Service znów zaskoczyła rynki finansowe, tym razem obniżając do poziomu śmieciowego rating Irlandii. Ocena wiarygodności tego kraju została obcięta o jeden poziom do "Ba1" oraz utrzymana została negatywna perspektywa dla niej. Według agencji, Irlandia może potrzebować kolejnego pakietu ratunkowego.

Wyjaśnienia Moody’s są więc tożsame z tymi, które agencja ta podawała obniżając w zeszłym tygodniu, także do strefy śmieciowej, rating Portugalii. Odmienna jest jednak za to reakcja rynków na te doniesienia. Choć wczoraj giełdy w USA, w pierwszym rzucie zaraz po pojawieniu się tej informacji poszły w dół, a indeks S&P500 zakończył dzień na 0,44% minusie, tak już dziś w regionie Azji i Pacyfiku ceny akcji wzrosły średnio o 0,9% (indeks MSCI AC AP), a na Starym Kontynencie o godz. 11:31 paneuropejski indeks STOXX Europe 600 zwyżkował o 0,32%. Również wtedy w Warszawie rynek radził sobie dobrze, a najszerszy wskaźnik naszego parkietu, czyli WIG, zyskiwał na wartości 0,52% Pokazuje to wyraźnie, że inwestorzy zaczynają się powoli przyzwyczajać do takich, a nie innych działań agencji i w coraz mniejszym stopniu reagują na nie zwiększoną nerwowością.

Oczywiście o tym, że w środę nastroje na rynkach są dość dobre nie decyduje tylko i wyłącznie coraz to mniejsza waga przykładana przez inwestorów do działań agencji ratingowych, ale także: opublikowane dziś lepsze niż sądzono dane z Chin o PKB za II kw. (wzrost wyniósł 9,5% r/r, a nie jak szacowano +9,3%) i produkcji przemysłowej za czerwiec (poszła w górę o 15,1%, najmocniej od maja 2010 r.) oraz przedstawione wczoraj zapiski z posiedzenia Fed (wynika z nich, że część z członków FOMC rozważa wprowadzenie do gospodarki dodatkowych bodźców symulacyjnych). Nie bez znaczenia dla pewnej stabilizacji nastrojów pozostaje też kwestia bardzo prawdopodobnych wczorajszych interwencyjnych działań na rynku długu ze strony Europejskiego Banku Centralnego.

Dziś o godz. 11:00 przedstawione zostały dane o produkcji przemysłowej Eurolandu za maj. Choć okazały się być gorsze od spodziewanych (wzrost 4,0% r/r wobec 5,3% w kwietniu i 4,8% w prognozach), to w obecnych warunkach rynkowych mało kto zwrócił na nie uwagę.

W dalszej części dnia inwestorzy nadal będą skupieni głównie na kwestiach europejskiego kryzysu zadłużenia, ale będą także zwracać baczną uwagę na zaplanowane na godz. 16:00 wystąpienie Bena Bernanke w Izbie Reprezentantów (jutro o tej samej porze w Senacie), podczas którego będzie przedstawiał półroczny raport dotyczący prowadzonej przez Fed polityki monetarnej.

Jeśli chodzi o krajowe podwórko, to dziś poznamy dane o inflacji za czerwiec. GUS poda je o godz. 14:00, a według prognoz wskaźnik CPI wyniósł od 4,7% do 4,8% r/r wobec 5,0% w maju.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: Dom Kredytowy Notus
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj