Wróbel: Ministrowie finansów zafundowali inwestorom zimny prysznic

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
25 października 2011, 16:44
Łukasz Wróbel, Noble Securities
Łukasz Wróbel, Noble Securities/Forsal.pl
Ministrowie finansów strefy euro rozmyślili się - zaplanowany na jutro szczyt został w ostatniej chwili odwołany, kiedy inwestorzy zaczęli dowierzać, że politycy finalizują prace na programem pomocowym.

Różne koncepcje wyjścia z najpoważniejszego kryzysu strefy euro od jej powstania okazały się nie do pogodzenia. W poniedziałek do inwestorów dotarły informacje o zgrzytach między przywódcami Wielkiej Brytanii i Francji, później Włochy były oburzone próbą przymuszenia ich do bardziej zdecydowanych reform, a we wtorek pojawiły się przecieki medialne mówiące o forsowaniu przez Francję planu zakładającego większe zaangażowanie EBC, czemu kategorycznie sprzeciwiają się Niemcy. Rozczarowani inwestorzy przystąpili do realizacji krótkoterminowych zysków z akcji, a euro zaczęło się po południu osłabiać w stosunku do dolara.

Za oceanem ok. godz.16 główne indeksy spadały o ok. 1 proc. Z zestawienia Thompson Reuters wynika, że spośród 135 spółek wchodzących w skład indeksu S&P500, które zaprezentowały już kwartalne raporty finansowe, większość zdołała sprostać lub nawet przewyższyć oczekiwania analityków. Lepszymi od prognoz wynikami pochwaliło się 69 proc., a rozczarowało jedynie 19 proc. największych spółek. Łącznie zyski wzrosły w III kw. 2011 r. o 14,7 proc. w stosunku do poziomu sprzed roku, ale nie wszystkie sygnały napawają optymizmem. Z wypowiedzi zarządów spółek wynika, że coraz więcej podmiotów zaczyna przygotowywać się na kilka chudych kwartałów i po tym, jak zgromadziły duże zasoby gotówki zapowiadają programy restrukturyzacji kosztów oraz zwolnienia. 

Jeśli dalsza część sezonu publikacji wyników kwartalnych nie zmieniłaby znacząco stosunku niespodzianek do rozczarowań, miniony kwartał należałoby uznać za najsłabszy od końca recesji z 2009 r. Historycznie lepsze od prognoz wyniki pokazywało ok. 75-85 proc. spółek, co sporo mówi o strategii zawieszania poprzeczki przez analityków. W ciągu ostatnich kilku godzin inwestorom z USA najwięcej emocji dostarczyła spółka Netflix, która straciła w III kw. 2011 i r. ok. 800 tys. subskrybentów i przeznaczyła prawie 40 mln USD na skupowanie własnych akcji po średniej cenie ok. 218 USD. Przed rozpoczęciem wtorkowej sesji papiery spółki taniały o blisko 30 proc.i kosztowały ok. 85 USD. Zdecydowanie od lepszej strony zaprezentowały się duże europejskie banki - niemiecki Deutsche Bank i szwajcarski UBS. 

Sam indeks S&P500 po pięciu miesiącach spadków z rzędu w październiku przerwał złą passę i we wtorek przed otwarciem startował z poziomu o ok. 11 proc. wyższego niż na początku roku. Jeden z analityków JPMorgan zyskał swoje medialne pięć minut twierdząc, że główny indeks z Wall Street dotrze jeszcze w tym roku powyżej poziomu 1,400 pkt. (z obecnych ok. 1240 pkt.), na co wskazuje według niego m.in. zachowanie rynku komercyjnych obligacji śmieciowych.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: Noble Securities
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj