Po kryzysie bankowym 2008 roku pożyczki społecznościowe (tzw. social lending) miały zrewolucjonizować rynek kredytów. Mimo początkowej euforii tak się jednak nie stało. Serwisy pośredniczące w udzielaniu kredytów nie stanowią liczącej się konkurencji dla banków. W ubiegłym roku tą drogą udało się im pożyczyć nieco ponad 40 mln zł. Cała akcja kredytowa sektora bankowego wyniosła natomiast 48,6 mld zł, social lending nie zagospodarował więc nawet promila kwoty, jaką w tradycyjnych instytucjach finansowych pożyczyli Polacy.

Rynek jednak stale się rozwija. W Wielkiej Brytanii, która jest kolebką tej formy finansowania, obroty platform wyniosły w ubiegłym roku blisko 1 proc. akcji kredytowej banków. Podobnie jest w Stanach Zjednoczonych.

Na największej krajowej tego typu platformie Kokos.pl zarejestrowało się dotychczas około 180 tys. osób. Każdego dnia, jak zapewniają jej właściciele, przybywa około setki użytkowników. Za pośrednictwem serwisu przeszły w ubiegłym roku pożyczki wartości 21 mln 700 tys. zł. Było to prawie dwa razy tyle ile rok wcześniej.

Ogranicz ryzyko

Szukające finansowania firmy mogą korzystać z platform pożyczkowych na takich samych prawach jak osoby fizyczne. Zaletą tego typu finansowania jest ograniczenie do minimum formalności. Wiarygodność jest sprawdzana przez serwis w bazach BIG InfoMonitor i Krajowego Rejestru Długów. Firma musi mieć rachunek bankowy, weryfikowany jest także podany przez nią numer telefonu komórkowego (może być pre-paid). Zabezpieczenia typu hipoteka czy zastaw na ruchomości nie są wymagane. Jeżeli przedsiębiorca przedstawi więcej dokumentów (weryfikowane przez kuriera albo wysłane skany danych z dowodu osobistego, numeru PESEL, wpisu do ewidencji podmiotów gospodarczych, ewentualnie numer KRS), tym lepiej. Wzrasta bowiem wiarygodność, spada ryzyko inwestycji ze strony pożyczkodawcy, można zatem zaciągnąć kredyt na większą kwotę, korzystając z bardziej dogodnych warunków. Aby dodatkowo podnieść poziom bezpieczeństwa, firma może wykupić ubezpieczenie. W razie wypadku bądź śmierci właściciela pożyczka zostanie spłacona przez towarzystwo.

Jak działają platformy

Zasady funkcjonowania serwisów pożyczkowych są podobne jak na aukcyjnym serwisie Allegro. Należy założyć konto, przejść przez procedurę weryfikacji, następnie uruchomić aukcję i czekać na osoby, które zechcą udzielić pożyczki. Kwota pierwszego zaciągniętego tą drogą kredytu nie będzie wysoka, trzeba będzie także za nią sporo zapłacić. Ze względów bezpieczeństwa większość serwisów ogranicza wysokość pierwszej pożyczki do kilkuset, maksymalnie tysiąca złotych. Oprocentowanie także nie rzuca na kolana. Aby znalazł się chętny do udzielenia kredytu, trzeba zaoferować mu odsetki w wysokości 22 – 24 proc. rocznie (w tradycyjnych bankach cena pieniądza jest o kilka punktów niższa, a dostać można znacznie więcej). Jednak z czasem, gdy na profilu pojawiać się będą pozytywne komentarze pożyczkodawców, możliwości zaciągania kolejnych kredytów będą rosnąć. Tą drogą można maksymalnie uzyskać ok. 250 tys. zł. Dotychczas jednak najwyższa, udzielona firmie z południa Polski kwota pożyczki to 61 tys. zł (następnego dnia w kolejnej aukcji ten sam przedsiębiorca uzyskał następne 20 tys. zł). W swojej historii kredytowej firma miała jednak spłacone w terminie kredyty wartości 350 tys. zł.

>>> Czytaj też: Najlepsze konta internetowe dla małych i średnich firm

– Sięgnięcie po tego typu finansowanie sprawdza się obecnie raczej w przypadku podmiotów, które mają kłopot z zaciągnięciem zwykłego kredytu, gdy na przykład w tradycyjnych instytucjach finansowych wyczerpały limity dostępnych pożyczek – mówi Marcin Kowalski, analityk rynku.

Lokata ze szczyptą emocji

Może zatem warto inwestować, w tego typu miejscach firmowe nadwyżki? Oprocentowanie, jakie można uzyskać jest kuszące, po odliczeniu prowizji może sięgnąć 20 proc. w skali roku. Tyle nie dadzą żadne, nawet kilkuletnie lokaty bankowe. Również oprocentowanie uchodzących za najbardziej rentowane, emitowanych przez szukające kapitału przedsiębiorstwa obligacji korporacyjnych jest dużo niższe (13 – 15 proc.).

Mimo sporych postępów, jakie zostały uczynione w ostatnich miesiącach, ryzyko utraty kapitału jest jednak spore. W pierwszych tygodniach funkcjonowania serwisów ich zmorą byli nierzetelni płatnicy, którzy znikali z pożyczonymi pieniędzmi. Od tego czasu wprowadzone zostały zabezpieczenia i w przypadku mających najlepszą reputację pożyczkobiorców (oznaczonych zielonymi lub granatowymi gwiazdkami) współczynnik spłacalności zbliża się do 100 proc. 11 października br. na Kokos.pl zarejestrowanych było 313 niespłaconych pożyczek na łączną kwotę 70 tys. zł. W terminie natomiast oddano 6960 kredytów o wartości 1,6 mln zł.

Jednak odsetki, których można oczekiwać od bezpiecznych pożyczkobiorców są mniejsze (13 – 15 proc.).