Sawicki: Chiński przemysł balansuje na granicy regresu

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
4 listopada 2011, 18:37
Bartosz Sawicki, analityk TMS Brokers
Bartosz Sawicki, analityk TMS Brokers/Forsal.pl
Głównym fundamentalnym czynnikiem determinującym ceny metali przemysłowych (przede wszystkim miedzi i aluminium) jest obok poziomu ich zapasów i kursu dolara amerykańskiego koniunktura w chińskim przemyśle.

Indeksy PMI dla chińskiego sektora przemysłowego i alternatywny wskaźnik PMI tworzony przez HSBC na podstawie badań innej grupy przedsiębiorców nie generują jednoznacznego sygnału odnośnie do kierunku, w którym zmierza chiński przemysł. Jednak oba wskazują, że balansuje on na granicy rozwoju i regresu. Także globalny PMI dla przemysłu już czwarty miesiąc z rzędu oscyluje w okolicach 50 punktów. Perspektywa rozpoczęcia przez Ludowy Bank Chin luzowania polityki pieniężnej będzie czynnikiem wspierającym ceny surowców przemysłowych. Wielkość zapasów miedzi na giełdzie w Szanghaju w ubiegłym tygodniu wzrosła, ale znajduje się wyraźnie poniżej średniej dla całego roku. Istotne będą przyszłotygodniowe dane dotyczące importu, bowiem wykażą czy podtrzymana zostanie wzrostowa tendencja obserwowana w ostatnich czterech miesiącach. Słabnąca koniunktura w przemyśle zazwyczaj nie idzie w parze ze zwiększonym zapotrzebowaniem na surowiec, taka kombinacja może jednak oznaczać, że chiński przemysł odbudowuje zapasy metali.

Także nieoczekiwana obniżka stóp procentowych w Eurolandzie w połączeniu z poprawą nastrojów w drugiej części tygodnia wspierała rynki surowców. Sprzeczne informacje dotyczące przyszłości Grecji i planu ratunkowego sprawiają, że rynki ryzykownych aktywów są mocno rozchwiane. Piątek przyniósł słabe dane makroekonomiczne z amerykańskiego rynku pracy, a wypowiedzi kanclerz Merkel rozbudziły obawy o jednomyślność europejskich decydentów. Wprawdzie stopa bezrobocia spadła do w USA poziomu 9 proc., lecz w sektorze pozarolniczym największej globalnej gospodarki utworzono w październiku  zaledwie 80 tys. nowych etatów. Konsensus zakładał wzrost zatrudnienia o 95 tys. osób. W piątek za tonę miedzi notowanej w trzymiesięcznym kontrakcie na LME płacono 7879 dolarów, o 3,6 proc. mniej niż tydzień wcześniej.
Odczyty potwierdzają, że amerykańska gospodarka rozwija się, ale w bardzo powolnym tempie. Dlatego też  Fed wciąż rozważa uruchomienie kolejnej rundy ilościowego luzowania polityki monetarnej. Taki krok do końca roku jest mało prawdopodobny, jednak w 2012 w gronie decyzyjnym FOMC układ sił przechyli się na korzyść gołębi. Prawo głosu tracą bowiem jastrzębio usposobieni Plosser, Fischer i Kocherlakota. Środowe obniżenie prognoz wzrostu gospodarczego  można rozpatrywać jako pierwszy krok w kierunku QE 3, które przełożyłoby się na wzrosty cen surowców. 

Ostatnie spadki cen złota zostały powstrzymane w okolicy 61,8 proc. zniesienia Fibonacciego dynamicznych, wrześniowych przecen kruszcu. Kurs XAU/USD znajduje się ponad 10 – okresową średnią, w czwartek przebijał od dołu również 50 – okresową średnią kroczącą i ustanawiał kilkutygodniowe maksima. Wciąż aktualny pozostaje scenariusz zakładający wzrosty cen kruszcu. Obecnie kurs XAU/USD kształtuje się na poziomie 1754,8, a kolejne opory to poziomy 1767 i 1773  dolarów za uncję złota. Długoterminowy trend wzrostowy uległby załamaniu w momencie przebicia bardzo mocnego wsparcia, które wyznacza linia trendu zbiegająca się z długoterminową średnią kroczącą. 

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: TMS Brokers
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj