Konferencja klimatyczna ONZ w Durbanie

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
28 listopada 2011, 10:32
Stadion w Durbanie zmienił panoramę miasta. Photo: Rodger Bosch, MediaClubSouthAfrica.com
Stadion w Durbanie zmienił panoramę miasta. Photo: Rodger Bosch, MediaClubSouthAfrica.com/Forsal.pl
W poniedziałek w Durbanie na wschodzie RPA rozpoczęła się 17. konferencja klimatyczna ONZ. Przez 12 dni największe gospodarki będą m.in. prowadzić negocjacje na temat przyszłości Protokołu z Kioto. Pierwszy okres jego obowiązywania wygasa z końcem 2012 r.

Protokół ten limituje światowe emisje CO2.

W konferencji uczestniczą przedstawiciele 183 państw spośród 194 krajów należących do ONZ. Ceremonia inauguracji rozpoczęła się ok. godziny 10 czasu polskiego w obecności prezydenta RPA Jacoba Zumy.

>>> Czytaj też: Transport niemieckich odpadów radioaktywnych dotarł do stacji przeładunkowej

Jeszcze przed początkiem konferencji państwa wyspiarskie, które w największym stopniu odczuwają zmiany klimatyczne, zaapelowały o "pilne porozumienie ws. klimatu". W komunikacie opóźnienie decyzji nazwano "zdradą populacji, które są najbardziej narażone na zmiany klimatyczne".

Na konferencji największe gospodarki mają zdecydować, co dalej ze zobowiązaniami klimatycznymi. Poza UE, której emisja CO2 to 11 proc. globalnej, inne potęgi, tj. USA, Chiny i Rosja, nie chcą nowej umowy klimatycznej i wiążących celów redukcji CO2 w czasie kryzysu. UE ma nadzieję, że uda się jej w Durbanie skłonić partnerów do takiej umowy od 2020 r.

"Europa uważa, że teraz reszta świata musi wziąć odpowiedzialność za klimat, zwłaszcza wschodzące gospodarki i USA" - powiedziała niedawno na spotkaniu z grupą dziennikarzy komisarz UE ds. klimatu Connie Hedegaard. Dodała, że porażka konferencji w Durbanie będzie świadczyć o braku tej odpowiedzialności.

UE widzi jednak, że na nową umowę klimatyczną w Durbanie nie ma szans, więc zapowiedziała, że jest gotowa przedłużyć na drugi okres obowiązywanie Protokołu z Kioto. Jednak gdy tylko UE się do tego zobowiąże, światowe emisje - jak mówiła Hedegaard - nie spadną nawet o "jedną tonę ekwiwalentu CO2". Dlatego UE zgodzi się na przedłużenie Kioto, gdy inne gospodarki zobowiążą się przynajmniej do "planu działania oraz ostatecznego terminu przyjęcia wiążących światowych ram, które powinny wejść w życie nie później niż w 2020 r.".

W Durbanie są do załatwienia jeszcze trzy kwestie dyskutowane na poprzednich konferencjach klimatycznych w Cancun i Kopenhadze: finansowanie przeciwdziałania zmianom klimatu i adaptacji do tych zmian, fundusz technologiczny i ochrona lasów.

W 2009 r. na konferencji klimatycznej ONZ w Kopenhadze kraje rozwinięte oraz UE zobowiązały się wypłacić 30 mld dolarów w ciągu trzech lat (2010-2012) na cele klimatyczne krajów rozwijających się. Uzgodniono też, że na długoterminowe finansowanie potrzeba 100 mld dolarów rocznie do 2020 r.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: PAP
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj