Przasnyski: Dla byków świeczka, niedźwiedziom ogarek

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
9 grudnia 2011, 18:00
Roman Przasnyski, analityk Open Finance
Roman Przasnyski, analityk Open Finance/Inne
Na półmetku unijnych zmagań ostatniej szansy, na giełdach przewagę zyskały byki, o czym świadczy biała świeca na wykresie po piątkowej sesji. Łatwo nie było, bo początkowo przewagę miały niedźwiedzie.

Inwestorzy nie byli do końca przekonani, jak interpretować to, co stało się pierwszego dnia szczytu państw Unii Europejskiej. Wobec sygnalizowanego wcześniej wyraźnie stanowiska Wielkiej Brytanii, trudno było się spodziewać zgody na zmianę unijnych traktatów. Pewnym zaskoczeniem była też postawa Szwecji, która nie zadeklarowała przystąpienia do umów międzyrządowych. Podobna postawa Węgier i Czech zdziwienia nie budziła. W ciągu dnia grono państw niechętnych poddaniu się ostrzejszym wymogom dyscyplinującym ich finanse i zadłużenie stopniało tak, że Wielka Brytania została w nim sama. Obawy o podział, czy wręcz rozpad Europy, zdecydowanie się zmniejszyły.

Początek handlu na giełdach wskazywał na rozczarowanie inwestorów. Indeksy w Paryżu i Frankfurcie traciły na otwarciu po około 1 proc. W Londynie skala spadku była o połowę mniejsza. Nastroje jednak szybko zaczęły się poprawiać i już po pierwszej godzinie handlu wskaźniki znalazły się nad poziomem czwartkowego zamknięcia. Tuż przed południem byki zdecydowały się na bardziej odważny atak. CAC40 i DAX zyskiwały wówczas po 2 proc., a ten ostatni zbliżył się do 6 tys. punktów. Na tak wysokich poziomach wskaźniki jednak nie były w stanie się utrzymać. Trudno było mówić o zdecydowanej kontrze niedźwiedzi, a bardziej o niezbyt dynamicznym osuwaniu się. W ciągu dwóch godzin skala zwyżki została zredukowana o połowę. Spadkową serię kontynuował moskiewski RTS. W piątek zniżkował o 3 proc., a w ciągu czterech ostatnich sesji stracił łącznie 9 proc.

Handel na warszawskim parkiecie przebiegał według podobnego schematu, ale zmiany były nieco bardziej dynamiczne. Ta dynamika przejawiała się jednak głównie w fazie spadków. WIG20 rozpoczął dzień od zniżki o 1,4 proc. Popołudniowy zryw doprowadził wskaźnik największych spółek w okolice 2230 punktów, czyli 0,9 proc. powyżej poziomu czwartkowego fixingu. Wkrótce jednak byki musiały bronić się przed spadkiem pod kreskę. Inwestorzy, działający na rynku małych i średnich spółek takich starań nie mieli szans dokonywać, bowiem mWIG40 i sWIG80 przez cały dzień były na minusie.

W pierwszej części sesji największe spadki notowały spółki surowcowe. Akcje KGHM i Lotosu traciły po prawie 3 proc. Walory JSW i Tauronu zniżkowały po 2 proc., po 1,5 proc. w dół szły walory banków. W końcówce papiery większości naszych blue chips odzyskały siły.

WIG20 jednak nie błyszczał i niemal do końca dnia trzymał się w okolicach 2215 punktów, zwyżkując o 0,1-0,2 proc. Nasi inwestorzy nie reagowali na zdecydowaną poprawę nastrojów na głównych parkietach. Na dwie godziny przed końcem handlu CAC40 i DAX rosły po ponad 2 proc., poprawiając przedpołudniowe maksima. Sesja na Wall Street zaczęła się od wzrostów po 0,4-0,5 proc., jednak ich skala szybko zwiększyła się do ponad 1 proc.

Ostatecznie indeks naszych największych spółek zyskał 0,68 proc., WIG wzrósł o 0,42 proc., mWIG40 stracił 0,34 proc., a sWIG80 spadł o 0,02 proc. Obroty wyniosły nieco ponad miliard złotych.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: Open Finance
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj