Nigeria i Iran mogą zaburzyć funkcjonowanie światowej gospodarki

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
13 stycznia 2012, 17:40
Sytuacja w cieśninie Ormuz jest wciąż bardzo napięta
Sytuacja w cieśninie Ormuz jest wciąż bardzo napięta Reuters/Forum/DGP
Zamieszki w Nigerii i zamieszanie wokół Iranu podbijają ceny ropy. Sytuacja może okazać się bardzo groźna.

Europa i Japonia wstrzymują zakupy irańskiego surowca. Jednoczesne wypadnięcie z rynku dwóch ważnych eksporterów ropy może mieć dramatyczne skutki dla światowej gospodarki.

W czwartek cena ropy brent w Londynie przekroczyła 114 dol. za baryłkę. Ceny zaczęły rosnąć po zapowiedzi Tokio o ograniczeniu zakupów irańskiej ropy, stanowiącej 10 proc. importu kraju. Japonia postanowiła wesprzeć zachodnie sankcje przeciwko Teheranowi po wizycie sekretarza skarbu USA Timothy’ego Geithnera. Do podobnego kroku Geithnerowi nie udało się przekonać Chin, które Amerykanin odwiedził w środę.

>>> Czytaj też: Ceny ropy mogą wzrosnąć, jeśli Iran zamknie cieśninę Ormuz

Kampania USA na rzecz izolacji Iranu to odpowiedź na irańskie postępy w rozwoju technologii jądrowej, która – w przekonaniu Waszyngtonu – służy budowie bomby atomowej. Sankcje, przyjęte niedawno przez Waszyngton, zamykają dostęp do swojego systemu finansowego firmom współpracującym z irańskim bankiem centralnym (BM), uznawanym za główne źródło finansowania reżimu ajatollahów. Tymczasem właśnie za pośrednictwem BM świat rozlicza się za irańską ropę.

Dołączenie do sankcji Japonii, drugiego co do wielkości odbiorcy surowca z Iranu, to wciąż za mało, by pogrążyć irańską gospodarkę. Finanse ajatollahów padną dopiero, gdy do bojkotu przystąpią Chiny, główny partner energetyczny Teheranu. Pekin ograniczył co prawda o połowę zakupy ropy, znajdując bez problemu alternatywnych dostawców w postaci Rosji i Wietnamu, ale uczynił to wyłącznie na czas rozmów o nowej umowie naftowej z Iranem. Politycznie Pekin stoi murem za Teheranem i zdecydowanie sprzeciwia się promowanym przez Waszyngton sankcjom gospodarczym.

>>> Czytaj też: Jak możemy bronić się przed skutkami irańskiej blokady cieśniny Ormuz?

Postępowanie Pekinu dowodzi jednak, że także europejskie rafinerie mogą się obejść bez irańskiego surowca. Jak informuje dziennik „Financial Times”, część z nich zrezygnowała już z zakupu irańskiej ropy na rynkach spotowych. Pod koniec stycznia, gdy Unia Europejska ma oficjalnie nałożyć sankcje na Iran, zamrożeniu ulegną także dostawy zakontraktowanej ropy.

Zniknięcie Iranu z jego wynoszącym zaledwie 5 proc. udziałem w światowym rynku ropy nieznacznie wpłynie na ceny surowca. Gorzej, jeżeli Teheran zdecyduje się na blokadę cieśniny Ormuz, przez którą przepływa jedna trzecia ropy dostarczanej na światowe rynki drogą morską. Eksperci ostrzegają, że odcięcie Zatoki Perskiej od świata i konieczność znalezienia nowych tras transportu ropy spowoduje wzrost ceny baryłki o co najmniej 40 dol. Chaos może się pogłębić, jeśli w anarchii pogrąży się Nigeria, sprzedająca czarne złoto zarówno Amerykanom, jak i Europejczykom. Do trwających od kilku dni zamieszek, wywołanych rezygnacją rządu w Abudży z dotowania cen paliw, dołączyli się także pracownicy firm naftowych, którzy wstrzymali prace platform wydobywczych.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj