Zatory płatnicze przebiły pułap miliarda złotych

Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
3 marca 2012, 05:28
Wartość nieuregulowanych na czas rachunków
Wartość nieuregulowanych na czas rachunków/DGP
Część firm mających zaległości nie płaci na czas, aby kredytować swoją bieżącą działalność.

Przeterminowane płatności w sześciu największych branżach: budowlanej, spożywczej, spedycyjnej, kosmetycznej, metalowej oraz RTV i ADG, w końcu ub.r. osiągnęły wartość 957 mln zł. W pozostałych, mniej licznych branżach, np. wśród producentów opakowań, grzejników czy tworzyw sztucznych zaległości przekroczyły 275 mln zł. Daje to łączną kwotę nieuregulowanych w terminie faktur i rachunków opiewającą na ponad 1,2 mld zł. To absolutny rekord.

Wywiadownia liczy

W porównaniu z rokiem poprzednim kwota długów zwiększyła się o 34 proc., a w porównaniu z kryzysowym dla firm rokiem 2009 aż o 48 proc. – alarmuje wywiadownia gospodarcza Dun and Bradstreet Poland. Jej dane są jednak niepełne, obejmują tylko część firm funkcjonujących w poszczególnych branżach i wywiadownia nie podaje, ile ma ich w swojej bazie. – To są poufne informacje – mówi DGP Tomasz Starzyk, rzecznik prasowy D&B.

Gospodarka bezpieczna

Trudno jednak zaprzeczyć faktowi, że zatory płatnicze są coraz większym problemem. – Niestety kontrahenci często nie chcą zapłacić za wykonaną usługę. Dlatego coraz częściej musimy korzystać z firmy windykacyjnej – mówi Igor Soboń, współwłaściciel firmy budowlanej IM-BUD ze Szczerców w woj. łódzkim. Podobne problemy ma firma spedycyjna Bol-Trans z Rybak w woj. Pomorskim. – Kontrahenci zalegają nam z wypłatą ponad 1,5 mln zł – podkreśla Makowski.

>>> Czytaj też: Polskie firmy siedzą na pieniądzach i nie chcą ich wydawać

Eksperci nie mają wątpliwości, że często kontrahenci nie płacą w terminie nie dlatego, że nie mają pieniędzy. Część z nich kredytuje w ten sposób swoją bieżącą działalność albo liczy na to, że uda się im uniknąć płatności. – Przedsiębiorstwa mają wysoką płynność gotówkową. Po trzech kwartałach była bliska 40 proc., czyli taką wartości zobowiązań krótkoterminowych firmy są w stanie spłacić „od ręki”. A w podręcznikach biznesowych przyjmuje się, że ta płynność powinna wynosić 20 proc. – podkreśla dr Małgorzata Starczewska-Krzysztoszek, główna ekonomistka PKPP Lewiatan.

>>> Czytaj też: Coraz większa liczba zatorów płatniczych. To pierwszy krok do bankructw firm

W większości przypadków firmy nie powinny mieć kłopotów z regulowaniem zobowiązań. Ale jest grupa takich, które straciły płynność – np. w wyniku załamania się popytu na ich produkty. Na wolnym rynku to normalne zjawisko. Ekonomiści zapewniają, że nie wyhamuje gospodarki. – Obecny poziom zaległości w płatnościach nie jest tak duży, aby mógł blokować funkcjonowanie gospodarki czy powodować liczne bankructwa – ocenia Grzegorz Maliszewski, główny ekonomista Banku Millennium.

DGP radzi: Aby odzyskać pieniądze od dłużnika, wierzyciel powinien podjąć następujące kroki:

1. Wezwać dłużnika do zapłaty, nawet kilkakrotnie, na piśmie, telefonicznie, SMS-ami, faksem lub drogą e-mailową.

2. Wnieść pozew o zapłatę do sądu właściwego miejscowo dla siedziby dłużnika.

3. Po uprawomocnieniu wyroku zasądzającego roszczenie wystąpić do sądu o opatrzenie go klauzulą wykonalności.

4. Złożyć do komornika wniosek o wszczęcie egzekucji i dołączyć tytuł wykonawczy. Wierzyciel może przed wniesieniem sprawy do sądu powierzyć odzyskanie pieniędzy windykatorowi lub sprzedać dług np. na aukcji wierzytelności.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj