Afera w Goldman Sachs: na Wall Street rządzą chciwość i wybryki bankierów

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
15 marca 2012, 21:18
Protest byłego pracownika Goldman Sachs przeciw niskiemu morale w firmie i ślepemu podążaniu za zyskiem ze szkodą dla klienta odbił się szerokim echem w USA i ożywił debatę nad chciwością bankierów z Wall Street - pisze dziennik "New York Times".

W środowym wydaniu "NYT" ukazał się komentarz Grega Smitha, do niedawna pracownika jednego z największych banków inwestycyjnych na świecie, Goldman Sachs.

W tekście Smith opisuje postępujący zanik zasad moralnych wśród kadry kierowniczej firmy, zastępowanych przez nadrzędną zasadę zysku.

Smith, który tego samego dnia zrezygnował z pracy, pisze, że nieetyczne praktyki znacznie zwiększały szanse na awans w firmie. Pracownicy mieli np. nakłaniać klientów do inwestowania w akcje i inne produkty, których Goldman Sachs chciał się pozbyć ze względu na mały spodziewany zysk, lub namawiać ich, by ze szkodą dla siebie kupowali to, co przynosi największy zysk firmie.

>>> Czytaj też: Przekręt Goldman Sachs – owoc chorego systemu

Smith piętnuje też pogardliwy stosunek kadry kierowniczej do klientów: "Byłem świadkiem, jak pięciu różnych dyrektorów zarządzających o własnych klientach mówi +pajace+, niekiedy (używając tego określenia) nawet w wewnętrznej korespondencji firmy".

Tekst Smitha "na nowo rozpalił debatę w internecie i telewizji o tym, czy Wall Street kierują chciwość i wybryki" bankierów - pisze w środę "NYT". "Choć od wybuchu kryzysu finansowego minęły już ponad trzy lata, w społeczeństwie wciąż powszechna jest opinia, że na Wall Street zmieniło się niewiele i nikt nie poniósł kary za brawurę, która doprowadziła do kryzysu" - zauważa gazeta.

Według pragnących zachować anonimowość źródeł w samym Goldman Sachs tekst Grega Smitha zrobił w firmie "piorunujące wrażenie". Jednak w oficjalnym oświadczeniu szefowie firmy, Lloyd Blankfein i Gary Cohn, podkreślili, że obserwacje Smitha nijak się mają do "wartości, kultury i stosunku do pracy prezentowanych przez zdecydowaną większość pracowników Goldman Sachs".

Greg Smith studiował na prestiżowym uniwersytecie Stanford w USA dzięki stypendium. Zaraz po studiach rozpoczął pracę w Goldman Sachs, gdzie szybko awansował. Przez ostatni rok pracował w Londynie, gdzie sprzedawał derywaty funduszom inwestycyjnym z Europy i Bliskiego Wschodu. 

>>> Czytaj też: Partnerzy Goldman Sachs: 37 osób odeszło z najlepiej wynagradzanego stanowiska

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: PAP
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj