Czy z zarabianiem pieniędzy jest tak, że apetyt rośnie w miarę jedzenia? Wall Street Journal przekonuje, że i tak, i nie.

Bazując na analizie badań Instytutu Gallupa zbadano powiązanie wysokości dochodów z poziomem szczęścia Amerykanów.

Jak zauważa dziennikarz „WSJ” Robert Frank szczęście można mierzyć na dwa sposoby. Pierwszym wskaźnikiem jest codzienny poziom zadowolenia dotyczący emocji i uczuć. Drugim ogólna ocena swojego życia, czyli stopień satysfakcji ze swojej pozycji w świecie.

>>> Czytaj też: The Economist: szczęście ma kształt hydraulicznego kolanka

Okazuje się, że wzrastające dochody tylko do pewnego poziomu wpływają na codzienny poziom zadowolenia. Magiczny poziom stanowi 75 tys. dolarów rocznie, czyli prawie 20 tys. zł miesięcznie. Wyższe zarobki nie wpływają już na powszednie odczuwanie szczęścia powodują jednak wzrost ogólnej satysfakcji z poziomu życia.

„Dając ludziom dochody powyżej 75 tys. dolarów nie wpłyniemy zbytnio na ich codzienny humor… ale sprawimy, że będą czuć, że mają lepsze życie” – skomentował Angus Denton, ekonomista z Princeton. „Jako ekonomista skłonny byłem sądzić, że pieniądze są dobre dla ludzi. Miło mi, że udało się znaleźć jakieś dowody na uzasadnienie tego poglądu.”

>>> Zobacz też: Wielkie pieniądze szczęścia nie dają. I zwiększają ryzyko bankructwa

Z kolei Frank zastanawia się nad różnicami regionalnymi. „Czy 75 tys. zapewni maksymalny poziom zadowolenia w tak drogich miastach jak Nowy Jork, Los Angeles, czy San Francisco? Wątpię. Możliwe też, że suma ta będzie niższa w Dakocie Południowej lub Mississippi.”

Prawdopodobnie również w Polsce idealna pensja będzie inna niż w całych Stanach Zjednoczonych.