Sześć tygodni od podpisania przez 26 przywódców UE paktu fiskalnego Portugalia pozostaje jedynym krajem, którego parlament ratyfikował porozumienie. W innych państwach rodzi się coraz więcej wątpliwości, czy w świetle prawa europejskiego umowa jest legalna.

We wtorek deputowany irlandzkiego parlamentu Thomas Pringle złożył pozew w tej sprawie. Jego zdaniem dokument jest sprzeczny z duchem integracji europejskiej, bo zamiast służyć jednoczeniu państw Wspólnoty, prowadzi do jej podziału. W Niemczech Bundestag ma głosować nad ratyfikacją paktu fiskalnego w czerwcu. Jednak partia Lewica już zapowiedziała, że skieruje do Trybunału Konstytucyjnego w Karlsruhe wniosek o zweryfikowanie, czy pakt jest zgodny z ustawą zasadniczą RFN. Niemiecka organizacja pozarządowa Więcej Demokracji rozpoczęła zbieranie podpisów pod apelem o rozpisanie referendum w tej sprawie.

Wątpliwości jest dużo

W Polsce biuro analiz prawnych Sejmu zleciło kilku wybitnym znawcom prawa europejskiego analizę legalności paktu. DGP poznał treść tych ustaleń. Wnioski podważają zasadność przyjmowania paktu. Piotr Bogdanowicz z Katedry Prawa Europejskiego Uniwersytetu Warszawskiego wskazuje, że zgodnie z traktem lizbońskim państwa, które chciały wprowadzić ściślejszą dyscyplinę budżetową, powinny skorzystać z zapisów mechanizmu o tzw. wzmocnionej współpracy (art. 20 TUE). Zgodnie z nimi porozumienie musi poprzeć 9 krajów, a z jego projektem powinna wystąpić Komisja Europejska.

Tak się jednak nie stało. Sygnatariusze zawarli międzynarodowe porozumienie poza system prawa europejskiego, idąc w ślady tzw. metody schengeńskiej. „Postanowienia traktatu mogą potencjalnie budzić wątpliwości z punktu widzenia prawa unijnego” – napisał Bogdanowicz. Jego zdaniem niektóre postanowienia paktu nakładają obowiązki na instytucje UE. „Tymczasem traktat został zawarty poza ramami prawnymi Unii i nie jest źródłem prawa UE, tylko umową międzynarodową niektórych państw członkowskich (...) co najmniej wątpliwe wydaje się »korzystanie« przez (państwa podpisujące pakt – red.) z tych instytucji (unijnych – red.)” – napisał Bogdanowicz. Upraszczając: Komisja Europejska, działając na podstawie paktu, nie ma np. prawa kontrolować narodowych budżetów.

Bezprawne kary?

Jak wskazuje inny ekspert prawa międzynarodowego Cezary Mik z Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie, pakt fiskalny dubluje obecne kompetencje Wspólnoty. Zdaniem Piotra Bogdanowicza taka inicjatywa narusza zasadę lojalnej współpracy między krajami członkowskimi UE, co jest jednym z fundamentów integracji europejskiej.

Według paktu fiskalnego Trybunał Sprawiedliwości UE ma wydawać wyroki w sprawie nakładania kar za nieprzestrzeganie dyscypliny budżetowej, sięgających nawet 0,1 proc. PKB danego państwa. Jednak autorzy cytowanych opracowań mają wątpliwości, na jakiej podstawie prawnej działałyby wspomniane instytucje, skoro pakt nie jest częścią prawa europejskiego.

Andrzej Wernik z warszawskiej Akademii Finansów w opinii dla Sejmu wskazuje na korzyści makroekonomiczne paktu fiskalnego. Nie koncentruje się jednak na aspektach prawnych. Jego zdaniem dzięki nowej umowie Rada UE będzie równie rygorystyczna w dbaniu o dyscyplinę finansową państw członkowskich co Komisja Europejska. Z kolei Artur Nowak-Far ze Szkoły Głównej Handlowej w Warszawie uważa, że pakt fiskalny „nie zawiera postanowień, które znacząco modyfikowałyby rozwiązania dotyczące zarządzania gospodarczego”.

Opozycja zapowiedziała, że w debacie nad ratyfikacją porozumienia wykorzysta argumenty podważające zasadność przyjętego porozumienia. Niewykluczone, że dokument trafi do Trybunału Konstytucyjnego.

PRAWO: O co chodzi w tym porozumieniu

Przywódcy 17 krajów strefy euro na szczycie w Brukseli 9 grudnia 2011 r. zapowiedzieli zawarcie międzyrządowej umowy narzucającej ścisłą dyscyplinę budżetową i finansową. To był przełom w historii Unii, bo do tej pory sprawy budżetowe pozostawały domeną władz narodowych. Porozumienie forsowała kanclerz Angela Merkel popierana przez prezydenta Nicolasa Sarkozy’ego. Według władz w Berlinie tylko za pomocą zaostrzenia dyscypliny budżetowej można przywrócić zaufanie rynków finansowych do strefy euro. Początkowo przywódcy UE chcieli włączyć porozumienie do systemu prawa europejskiego. Zmienili zdanie z powodu weta (na kolejnym szczycie w Brukseli 2 marca) brytyjskiego premiera Davida Camerona. Umowa ma wejść w życie 1 stycznia 2013 r., jeśli do tego czasu ratyfikuje ją przynajmniej 12 państw strefy euro (jeden z polskich ekspertów sejmowych kwestionuje ten tryb). Wówczas sygnatariusze będą zobowiązani do zrównoważenia budżetu lub wypracowania nadwyżki.