Gospodarcze potęgi Azji chcą utworzyć konkurencję dla UE i NAFTA

Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
14 maja 2012, 05:36
Panorama Hong Kongu
Panorama Hong Kongu/ShutterStock
Chiny, Japonia i Korea Południowa zamierzają utworzyć strefę wolnego handlu. Jeśli uda się znieść bariery handlowe i przełamać trwającą od dziesięcioleci nieufność między państwami, będzie ona mogła rywalizować z Unią Europejską i NAFTA.

Negocjacje w tej sprawie mają się rozpocząć jeszcze w tym roku, uzgodnili wczoraj w Pekinie premierzy Chin – Wen Jiabao i Japonii – Yoshihiko Noda oraz prezydent Korei Południowej Lee Myung-bak.

– Północno- wschodnia Azja jest najbardziej dynamicznym gospodarczo regionem świata. Powstanie strefy wolnego handlu uwolni gospodarczy potencjał naszego regionu i wzmocni integrację we wschodniej Azji – przekonywał gospodarz spotkania. Pekin jest największym partnerem handlowym zarówno dla Tokio, jak i Seulu. Z kolei dla Chin Korea Południowa jest czwartym, a Japonia szóstym partnerem. Obroty między trzema największymi gospodarkami Azji Wschodniej wzrosły ze 130 miliardów dolarów w 1999 r. do 690 miliardów w zeszłym roku. Ale jest jeszcze ogromny potencjał wzrostu. Jak podała chińska agencja Xinhua, stworzenie strefy wolnego handlu spowoduje wzrost PKB Chin o 2,9 proc. rocznie, Japonii o 0,5 proc., a Korei Południowej o 3,1 proc. Łącznie te trzy kraje odpowiadają za 19,6 proc. światowego PKB i 18,5 proc. eksportu. Razem nie tylko będą największą strefą wolnego handlu pod względem liczby ludności (co z racji populacji Chin jest oczywiste), ale gospodarczo mogą się mierzyć z dwoma najpotężniejszymi obecnie takimi blokami.

PKB Chin, Japonii i Korei Południowej – czyli odpowiednio drugiej, trzeciej i 15. gospodarki świata – wyniósł w zeszłym roku 14,3 biliona dolarów, podczas gdy Unii Europejskiej – 17,5 biliona, zaś trzech państw tworzących Północnoamerykańską Strefę Wolnego Handlu (NAFTA), czyli Stanów Zjednoczonych, Kanady i Meksyku – 18 bilionów dolarów. Nie znaczy to, że rozmowy będą łatwe.

Oprócz historycznych zaszłości (Korea w całości, a Chiny częściowo zostały podbite przez Japonię), istnieje sporo bieżących problemów. Skala handlu i inwestycji jest obecnie znacznie mniejsza niż w przypadku UE czy NAFTA, Chiny i Japonia spierają się o przebieg granicy – i złoża gazu – na Morzu Wschodniochińskim, Tokio i Seul naciskają na Pekin, by ten skłonił Koreę Północną do rezygnacji z broni atomowej, wreszcie wszyscy w regionie obawiają się rosnących w siłę – także militarnie – Chin.

Pomysły powołania strefy wolnego handlu pomiędzy tymi trzema państwami pojawiają się już od 10 lat. Teraz jednak szansa na realizację projektu jest większa niż kiedykolwiek, a szczególnie będzie na tym zależeć Chinom. Największy rywal Państwa Środka – Stany Zjednoczone – promują konkurencyjną strefę wolnego handlu – Trans Pacific Partnership (TPP), w której uczestniczyłaby część państw leżących nad Pacyfikiem. O przystąpieniu do TPP mówi się zarówno w kwestii Japonii, jak i Korei Południowej. Wprawdzie premier Japonii wyjaśniał wczoraj, że oba projekty się nie wykluczają, ale politycy w Pekinie mają odmienne zdanie i bardzo niechętnie patrzą na amerykańskie inicjatywy w regionie, który coraz mocniej postrzegają jako swoją strefę wpływów.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj