Wszystko wskazuje na to, że Ameryka i świat mogą odetchnąć z ulgą. Sandy, określany przez meteorologów jako potencjalnie najgroźniejszy huragan od wielu lat, nie dorówna nawet ubiegłorocznej Irene, która spowodowała straty szacowane na 15-20 mld dolarów. Inwestorów nadal jednak trapią problemy Grecji. Dzieje się wokół niej coraz więcej, a czas na kolejne doraźne rozwiązania jest ograniczony. Najbliższe dni i tygodnie upływać będą na gorączkowym poszukiwaniu wyjścia z patowej sytuacji. We wtorek jednak na giełdach nastroje wyraźnie się poprawiły, a obawy zeszły na dalszy plan.
Warszawskie indeksy zaczęły sesję na niemal takim samym poziomie, na jakim zamknęły się dzień wcześniej. Później, podobnie jak w poniedziałek, niewiele się działo. W trakcie pierwszej godziny handlu byki próbowały przeprowadzić poważniejszy atak. Udało się im podciągnąć WIG20 w okolice 2330 punktów. Sił nie starczyło nie tylko na więcej, ale zabrakło ich nawet do utrzymania zdobyczy. Przez większą część dnia wskaźnik poruszał się w bardzo wąskim przedziale 2320-2325 punktów. Nie reagował na wyraźną poprawę nastrojów na głównych giełdach europejskich, zyskując zaledwie około 0,3 proc.

Po poniedziałkowym ponad 5-proc. spadku, akcje Telekomunikacji Polskiej szukały dna w okolicach 12 zł. Poza tracącymi ponad 2 proc. papierami Kernela, o ponad 1,5 proc. w dół szły walory PGE. Gwiazdą wśród blue chips były zwyżkujące momentami o 5 proc. akcje Lotosu. To efekt lepszych od oczekiwań wyników za III kw. oraz informacji o nawiązaniu współpracy Lotos Petrobaltic z CalEnergy Resources Poland przy zagospodarowaniu złóż gazu na Morzu Północnym. Partnera Lotosu kontroluje Berkshire Hathaway Warrena Buffetta.

Po 26,2 zł, czyli kursie równym cenie emisyjnej, zadebiutowały akcje ZE PAK. Biorąc pod uwagę warunki rynkowe, wejście na giełdę jednej z najdłużej czekających na prywatyzację spółek, można uznać za umiarkowanie udane. Na szerokim rynku 25-proc. poniedziałkowe straty odrabiały papiery PBG, zyskując ponad 8 proc.

Od rana dobre nastroje panowały na głównych parkietach naszego regionu. Na otwarciu indeks w Paryżu zyskiwał 0,2 proc., a DAX rósł o 0,5 proc. Oba wskaźniki szybko poszły ostro w górę. Niedźwiedzie nie miały wiele do powiedzenia niemal do końca dnia. CAC40 wczesnym popołudniem znalazł się 1,5 proc. powyżej poniedziałkowego zamknięcia, a DAX rósł o nieco ponad 1 proc. Wyraźnie w tyle pozostawał londyński FTSE, zyskujący zaledwie kilka dziesiątych procent. Wskaźnikowi w Atenach odrabianie 6 proc. poniedziałkowego spadku szło bardzo opornie i skończyło się na dwie godziny przed końcem handlu. We wtorek spadek sięgał jednak już tylko około 1 proc. Kłopoty wciąż wiszą nad Grecją. Premier Samaras apeluje do koalicjantów o poparcie reform w parlamencie.

Danych makroekonomicznych było we wtorek niewiele. Gospodarka Hiszpanii skurczyła się o 1,6 proc., nieco mniej niż się obawiano. Wskaźnik cen domów w 20 największych amerykańskich metropoliach zwiększył się w sierpniu o 2 proc.
Na pół godziny przed końcem sesji WIG20 zyskiwał 0,2 proc., WIG rósł o 0,1 proc., mWIG40 spadał o 0,2 proc., a sWIG80 o 0,1 proc. Obroty nieznacznie przekraczały 310 mln zł.