Jak zarabiać na spółkach z problemami

Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
14 stycznia 2013, 17:18
Upadłości przybywa, przybywa też chętnych do zarabiania na spółkach w kłopotach
Upadłości przybywa, przybywa też chętnych do zarabiania na spółkach w kłopotach/DGP
Przez polską gospodarkę przetacza się fala upadłości. Pojawiają się firmy, które na spółkach z problemami chcą zarabiać. Jedne zamierzają im doradzać, jak upaść najkorzystniej, inne gotowe są kupować ich obligacje.

O 28 proc., do 941 wzrosła liczba upadłości spółek ogłoszonych w 2012 r. według szacunków Euler Hermes. Dostawca raportów handlowych ocenia, że najgorsze przed nami i w 2013 r. liczba upadłości wzrośnie o kolejne 10 proc. Na rynku pojawiają się spółki, które będą próbowały na firmach w kłopotach po prostu zarobić.

W ubiegłym tygodniu w ramach grupy DGA ruszyła spółka DGA Centrum Sanacji Firm, która ma się specjalizować w doradztwie przy upadłościach. Chce też uzyskać status syndyka, który z ramienia sądu m.in. przeprowadza upadłości likwidacyjne.

– Spółka, w której zarządzie zasiada dwóch syndyków, już złożyła w pięciu sądach wnioski o wpisanie jej na listę syndyków, którzy mogą nadzorować procesy upadłościowe. Nie ukrywam, że dodatkowo spółka będzie korzystać z pomocy doradców prawnych i biznesowych zatrudnionych w spółce i grupie DGA – informuje Andrzej Głowacki, przewodniczący rady nadzorczej spółki.

Na razie DGA zainwestowało w nią 100 tys. zł i jest gotowe na dalsze inwestycje. Firma szacuje, że jej wydatki w tym roku się zwrócą, a spółka zacznie na siebie zarabiać. – Już mamy pierwszych klientów – dodaje Andrzej Głowacki.

O ile w doradztwie może być zapotrzebowanie na jej usługi, o tyle już syndycy pracujący w zawodzie studzą jej zapał. Na liście licencjonowanych syndyków resortu sprawiedliwości jest 631 osób, a według szacunków Krajowej Izby Syndyków praktykuje połowa. Mimo to przedstawiciele środowiska uważają, że nie ma wielkiego niedoboru syndyków i nadzorców sądowych.

– Dobrze zorganizowany syndyk jest w stanie prowadzić jednocześnie ok. 10 postępowań upadłościowych – ocenia Jerzy Sławek, dziekan Krajowej Izby Syndyków.

– Liczba wniosków o upadłość rozpoznawalnych przez sądy jeszcze o niczym nie świadczy. Wszystko zależy od konkretnego przypadku, nie zawsze są to skomplikowane sprawy wielkich firm. Często się zdarza, że postępowania są umarzane, bo w spółce nie ma nawet środków na pokrycie kosztów postępowania – dodaje syndyk Mirosław Kamiński.

To nie znaczy, że kierunek rozwoju działalności w DGA jest nietrafiony. Według Jerzego Sławka zapotrzebowanie na te zawody może wzrosnąć, jeśli ministerstwo zrealizuje plan zmian w prawie upadłościowym i naprawczym. Mają one zwiększyć nacisk na możliwość restrukturyzacji firm. Resort chce jednak nałożyć na syndyków pewien hamulec i zmienić zasady ich wynagradzania, tak aby sprawnie i bez niepotrzebnych wydatków spieniężali majątek spółek w upadłości.

Na inny sposób na zarabianie w kryzysie postawiło Noble Funds TFI. Firma założyła fundusz Distressed Assets FIZAN, który specjalizuje się w inwestycjach w obligacje spółek z szansą na restrukturyzację. Pozyskała do niego 30 mln zł.

– Interesują nas wszystkie obligacje korporacyjne, także spółek w upadłości – mówi Mariusz Staniszewski, prezes Noble Funds TFI.

I ocenia, że do końca stycznia w fundusz będzie w stanie zainwestować około połowy pieniędzy, którymi teraz dysponuje.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj