Pieniądze przesyłane w transakcjach internetowych czasem gubią drogę

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
26 stycznia 2013, 04:45
Choć elektroniczny transfer pieniędzy zazwyczaj ułatwia nam życie, zdarzają się pomyłki.

Coraz więcej Polaków korzysta z internetowych sklepów. Według raportu przygotowanego przez ekspertów Internet Retailer w ubiegłym roku wartość handlu internetowego w Polsce wyniosła ponad 5,8 mld dol. To wzrost o ponad 30 proc. w stosunku do roku 2011. Nasz kraj jest pod tym względem najszybciej rozwijającym się rynkiem w Europie.

Coraz więcej klientów korzysta też z nowej formy płatności, jaką jest elektroniczny transfer pieniędzy. Dzięki niemu nie trzeba znać dokładnych danych oraz numeru konta sklepu internetowego. Po wykonaniu zakupów w sieci wystarczy kliknąć w link umieszczony np. na stronie internetowej sklepu, a system automatycznie przekieruje klienta do jego banku, gdzie trzeba się zalogować i autoryzować transakcję. Pieniądze niemal natychmiast trafiają na rachunek odbiorcy. Niestety, bywają sytuacje, kiedy płatność nie dochodzi do skutku. Tak zdarzyło się w przypadku jednego z naszych czytelników, który próbował w ten sposób zapłacić w sklepie. Autoryzował transakcję i uznał, że dokonał zakupu. Ale jego pieniądze, choć zniknęły z konta, nie dotarły do sklepu.

>>> Czytaj także: E-commerce: mężczyźni chętniej niż kobiety kupują przez internet

Zdaniem ekspertów za większość tego rodzaju problemów odpowiedzialne są błędy w komunikacji między bankami a integratorem, czyli firmą, która rozlicza transakcje. Twierdzą jednak, że do takich powikłań dochodzi rzadko.

– Usługę oferujemy już od kilku lat. Z reguły operacje przebiegają prawidłowo. Reklamacje to dosłownie pojedyncze przypadki – uważa Tomasz Bobrowski z firmy Blue Media, która jest jednym z wielu integratorów na rynku.

Dodaje, że zazwyczaj gdy występują komplikacje uniemożliwiające wykonanie transferu, klient dowiaduje się o tym od razu, gdyż serwis transakcyjny jego banku informuje go o braku możliwości realizacji transakcji.

Proszę czekać...

Kłopot w tym, że aby odzyskać pieniądze, czytelnik musiał złożyć reklamację. Z praktyki rynkowej wynika, że większość instytucji zobowiązuje się do odpowiedzi na skargi klientów i ewentualnego zwrotu pieniędzy w okresie od 14 do 30 dni.

– Ale to są maksymalne terminy. Staramy się, żeby na większość zażaleń konsumentów odpowiedzieć szybciej – powiedziano nam w biurze prasowym mBanku.

Dla klientów banków mamy jeszcze jedną dobrą wiadomość.

– Jeżeli pieniądze zostały zablokowane nie z winy klienta, bank jest zobowiązany do ich zwrotu wraz z odsetkami – powiedziała nam Katarzyna Marczyńska, arbiter bankowy przy Związku Banków Polskich.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj