Banki chcą zarabiać na partnerstwie publiczno-prywatnym

finanse, biznes, pieniądze
finanse, biznes, pieniądze/ShutterStock
Poznańska spalarnia może otworzyć worek z dużymi projektami w formule PPP.

Bankowcy liczą na to, że po starcie pierwszego dużego, niedrogowego projektu realizowanego w formule partnerstwa publiczno-prywatnego (PPP) zaczną pojawiać się kolejne. W poniedziałek została podpisana umowa na budowę spalarni śmieci w Poznaniu. Kosztem 725 mln zł wybuduje ją i będzie przez 25 lat użytkować spółka SITA Zielona Energia, należąca do francuskiej grupy SUEZ Environnement.

– Prace nad poznańskim projektem trwały od 2010 r. To pierwsze takie przedsięwzięcie w Polsce. Kolejnym projektom powinno być już łatwiej. Dotychczas miasta i województwa nie były w pełni przekonane do stosowania tego rozwiązania – wskazuje Dieter Lobnig, dyrektor departamentu bankowości inwestycyjnej i finansowania strukturalnego w Banku Pekao.

Rynek PPP w Polsce do tej pory wykazywał niewielką aktywność, co było głównie związane z bardzo dobrą sytuacją finansową sektora jednostek samorządu terytorialnego oraz realizowaniem przez samorządy projektów infrastrukturalnych, niegenerujących bezpośrednio nadwyżki finansowej – tłumaczy Ilona Wołyniec, dyrektor departamentu finansowania projektów inwestycyjnych w PKO BP.

– Ale coraz więcej samorządów widzi już korzyści ze stosowania formuły PPP, np. koszty wybudowania i utrzymania instalacji są rozłożone na bardzo długi okres i jednocześnie nie wpływa to na zwiększenie zadłużenia miasta. Ponadto koszty utrzymania spalarni są określone na 25 lat i ryzyko ich zmian leży po stronie partnera prywatnego – zaznacza Lobnig.

Pekao było doradcą prywatnego partnera w poznańskim projekcie PPP. W finansowaniu oprócz niego uczestniczą PKO BP i Bank Gospodarstwa Krajowego.

Bankowcy od dawna liczą na rozwój partnerstwa publiczno-prywatnego. Tego typu projekty pozwalają zarabiać już na etapie doradztwa i spinania koniecznego finansowania. W fazie realizacji zarabiają na udzielaniu kredytów – zabezpieczonych na wiele lat zaplanowanymi przychodami. Bankowcy szczególnie liczą na duże projekty – o wartości liczonej w setkach milionów złotych.

Wprawdzie, jak przyznaje Ilona Wołyniec, każdy taki projekt pociąga za sobą pewne ryzyko związane z wykorzystywanymi technologiami oraz możliwym przeszacowaniem przyszłych przychodów. – Pierwsze jest ograniczone przez wiarygodność i doświadczenie partnera prywatnego. Drugie przez właściwe ustalenie opłat z umowy PPP oraz wysoką wiarygodność finansową partnera publicznego – mówi. Pozostaje więc długoterminowy charakter projektu – w ciągu 25 lat trwania umowy PPP przepisy mogą zmienić się tak, że projekt przestanie być opłacalny.

Z informacji bankowców wynika, że po Poznaniu spalarnie śmieci w formule PPP chcą budować również Łódź (tu w II półroczu może być ogłoszony przetarg na wybór komercyjnego partnera) i Gdańsk (trwa proces wyboru doradców).

Formuła partnerstwa publiczno-prywatnego w przypadku spalarni może być zastosowana najłatwiej: unijne regulacje wymagają, by odpowiednio dużą część odpadów komunalnych przetwarzać na energię, którą można sprzedawać. – Miasto musi zagwarantować tylko odpowiednią ilość śmieci – żartuje jeden z bankowców.

– Oprócz spalarni śmieci w grę wchodzą także inne projekty, które będą realizowane w formule PPP lub koncesji. Chodzi na przykład o miejskie parkingi. W modelu PPP mogą być również wybudowane szpitale w Krakowie czy w Wielkopolsce – mówi Artur Bujak, dyrektor w biurze finansowania projektów inwestycyjnych i finansowania lewarowanego Pekao.

725 mln zł wynosi wartość budowy spalarni śmieci w Poznaniu

790 mln zł ma kosztować spalarnia w Krakowie. To projekt spółki należącej do miasta

6 mld zł wyniosła wartość budowy ostatniego ok. 100-km odcinka autostrady A2, największego projektu PPP w Polsce

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna
Łukasz Wilkowicz
Łukasz Wilkowicz
Zastępca redaktora naczelnego DGP. Pisze głównie o finansach, chętniej o fuzjach i wynikach banków niż o oprocentowaniu depozytów i kredytów. Drugi ulubiony temat: makroekonomia.
Zobacz wszystkie artykuły tego autoraBanki chcą zarabiać na partnerstwie publiczno-prywatnym »
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj