Były komisarz europejski chce wprowadzenia waluty równoległej do euro dla bogatych krajów

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
11 kwietnia 2013, 12:00
Frits Bolkestein, były komisarz europejski ds. usług i rynku wewnętrznego. Zdjęcie © European Union, 2013
Frits Bolkestein, były komisarz europejski ds. usług i rynku wewnętrznego. Zdjęcie © European Union, 2013/Media
Holenderski polityk, który w 2004 roku ułatwił obywatelom nowych państw UE emigrację zarobkową, chce wprowadzenia dodatkowej waluty – marki – dla stabilnych finansowo państw wspólnoty.

Frits Bolkestein, były Komisarz Europejski ds. usług i rynku wewnętrznego oraz były przywódca holenderskich liberałów, w wypowiedzi dla holenderskiej telewizji stwierdził, że istnieje potrzeba stworzenia równoległej do euro waluty dla państw unii walutowej, które są wypłacalne, takich jak Niemcy i Holandia – pisze belgijski portal RTL.be.

Według polityka do tego grona nie zaliczyłaby się jednak Francja, ponieważ kraj ten jest źle zarządzany i „praktycznie zbankrutował”. Bolkestein chciałby, żeby nowa waluta, którą najchętniej nazwałby marką, była emitowana przez niemiecki bank centralny, podaje serwis.

Według byłego komisarza problemy Europy dopiero się zaczynają, a wspólna waluta dla stabilnych finansowo państw pozwoliłaby uniknąć im panującego we wspólnocie chaosu i tworzyć odrębną politykę finansową. Jak mówi, państwa deficytowe z początku „będą tego unikały jak diabeł wody święconej”, ale ostatecznie droższa „waluta państw północnych” wpłynie pozytywnie na obie strony.

>>> Czytaj też: Niemcy są biedni i zapożyczeni, za to Cypryjczycy zamożni i zapobiegliwi

Frits Bolkstein był członkiem Komisji Europejskiej w latach 1999-2004. Najważniejszym spadkiem po jego kadencji jest Dyrektywa usługowa, nazywana dyrektywą Bolkesteina, która dopełniła formę rynku wewnętrznego UE w kwestii usług poprzez całkowitą likwidację barier w ich przepływie na terenie wspólnoty. Państwa zachodnie sprzeciwiały się tej dyrektywie w obawie przed napływem taniej siły roboczej z mniej zamożnych krajów, a symbolem tego sprzeciwu stało się pojęcie „polskiego hydraulika”, który mógłby we Francji oferować swoje usługi za polskie stawki, pozbawiając Francuzów miejsc pracy. Bolkestein bronił swojej dyrektywy również za pomocą tego pojęcia, zapewniając, że sam chętnie korzystałby z usług polskiego hydraulika, ponieważ w niewielkiej francuskiej miejscowości, w której często przebywa, trudno jest znaleźć dobrego specjalistę.

>>> Polecamy: Miliardy od emigrantów przejadane są w Polsce

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: forsal.pl
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj