IKEA utopiła pieniądze w polskich torach. Kolejarze wycofują z nich pociągi

Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
3 czerwca 2013, 10:28
Ingvar Kamprad podczas otwarcia fabryki w Wielbarku
Ingvar Kamprad podczas otwarcia fabryki w Wielbarku/Agencja Gazeta
Kiedy założyciel Ikei Ingvar Kamprad otwierał fabrykę w warmińskim Wielbarku, nie spodziewał się, że Polska to taki dziwny kraj.

Naprawa torów i peronów przystankowych na linii ze Szczytna do Wielbarku kosztowała koncern Ikea 150 tys. zł. Lokalni wykonawcy z Wielbarku i Nidzicy w zaledwie dwa miesiące wymienili część podkładów kolejowych, naprawili most i wycięli porastającą tory roślinność na odcinku 21 km. Na potrzeby remontu zarządca torów PKP PLK przekazał wtedy prywatnemu partnerowi podkłady kolejowe o wartości 80 tys. zł. Linia miała obsługiwać zatrudniającą 900 osób fabrykę Swedwood Wielbark, a dodatkowy ruch miał wygenerować rejon Wielbarku.

– Od 10 czerwca przestajemy obsługiwać to połączenie. W tym przypadku nie mamy bezpośredniego wpływu na rozkład jazdy. Decyzję o wstrzymaniu dofinansowania podjął urząd marszałkowski – mówi Michał Stilger z Przewozów Regionalnych.

Jeszcze pół roku temu miejscowy samorząd zapewniał, że jest zgoda na 400 tys. zł rocznie dopłaty do tego połączenia. – Ten wydatek jest uzasadniony ekonomicznie. W naszym regionie każdy pracodawca jest na wagę złota – zapewniali DGP przedstawiciele urzędu marszałkowskiego.

>>> Czytaj też: Przychody IKEA w Polsce wzrosły w 2012 r.

Kilka dni temu zwróciliśmy się do marszałka Warmii i Mazur Jacka Protasa z zapytaniem o zawieszenie kursów Szczytno – Wielbark.

– Powodem decyzji o zawieszeniu kursowania było bardzo małe zainteresowanie podróżnych. Pociągami podróżowało zaledwie kilka osób. Linia generowała straty nieproporcjonalnie duże do wielkości potoku podróżnych – brzmi odpowiedź biura prasowego.

Marek Wróblewski ze Swedwood w Wielbarku ani Karolina Horoszczak z centrali Ikei nie chcieli komentować kolejowego fiaska. Ustaliliśmy jednak, że o rozkład szynobusów toczył się istny bój. Bo choć to Swedwood sfinansował remont torów, zmieniony w marcu rozkład całkowicie rozmijał się z rytmem pracy fabryki.

Od stycznia do marca problemu nie było (nie licząc braku pociągów obsługujących trzecią zmianę o 22). Po trzech miesiącach urząd marszałkowski zarządził jednak zmianę godzin kursowania, żeby zachęcić do łącznika mieszkańców Wielbarka, Szczytna i Olsztyna. Efekt? Z pociągów całkowicie zniknęli pracownicy fabryki, ale nie przybyło mieszkańców, bo częstotliwość była nieatrakcyjna.

– Mamy do czynienia z typowym przykładem wygaszania popytu przez organizatora przewozów – ocenia Wojciech Śmiech z portalu Rynek Kolejowy. – Bez cykliczności przewozów, przewidywalności oferty i dopasowania godzin kursowania do popytu kolej nie ma szans w konkurencji z przewoźnikami autobusowymi. To samo w większej skali dzieje się w Kolejach Śląskich. W związku z cięciami rozkładowymi część pasażerów odwróci się tam od kolei – przewiduje.

>>> Czytaj też: Indeks Ikei: Polska najbardziej konkurencyjną gospodarką

Udane przykłady prywatnych inwestycji w infrastrukturę torową PKP można policzyć na palcach jednej ręki. Deweloper Dom Development wyłożył 6,5 mln zł na budowę przystanku PKP w rejonie swojego osiedla na warszawskim Zaciszu. Poniesiony wydatek pozwolił uatrakcyjnić lokalizację osiedla i podnieść cenę mieszkań. Jak sprawdziliśmy w Kolejach Mazowieckich, pociągi zaczną się tam zatrzymywać od przyszłego poniedziałku.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj