– Chcemy zrobić krok w stronę przejrzystości programu atomowego, okazując wobec całego świata, że działalność Iranu mieści się w ramach prawa międzynarodowego – powiedział wczoraj prezydent elekt Hasan Rowhani, który w piątek wygrał już w pierwszej turze wyborów, zdobywając poparcie 50,7 proc. głosujących. Rowhani, który przez kilkanaście lat pełnił funkcję głównego negocjatora ds. programu atomowego, wezwał też do odbudowy wzajemnego zaufania. Zachód podejrzewa Teheran o budowanie własnej broni jądrowej.

Dotychczasowy prezydent Mahmud Ahmadineżad, znany z ciętego języka, niejednokrotnie dolewał oliwy do ognia w polityce zagranicznej, a poprzednie wybory w 2009 r., zdaniem opozycji, sfałszował na swoją korzyść. Dlatego na razie reakcje na słowa Rowhaniego są dość ostrożne. Najostrzej wypowiedział się szef kanadyjskiej dyplomacji John Baird. – Ktokolwiek by wygrał, i tak będzie tylko kolejną marionetką ajatollaha Chamenei w tej tragicznej i niebezpiecznej pantomimie – oświadczył. Ali Chamenei jest najwyższym przywódcą Iranu od 1989 r.; w miejscowym systemie politycznym prezydent jest osobą numer dwa.

>>> Zobacz też: Wybory w Iranie: Co zostawia po sobie Ahmadineżad?

Równie ostrożnie Zachód podchodzi do niespodziewanej niedzielnej propozycji Korei Płn. „Proponujemy rozmowy wyższego szczebla między władzami KRLD i USA dla rozładowania napięć na Półwyspie Koreańskim oraz zapewnienia pokoju i bezpieczeństwa w regionie. Jeśli USA naprawdę chcą świata bez broni nuklearnej, powinny pozytywnie odpowiedzieć na odważną decyzję KRLD i jej dobre intencje, nie marnując tej okazji” – czytamy w oświadczeniu Pjongjangu. – Zawsze byliśmy zwolennikami dialogu, ale KRLD powinna spełnić swoje zobowiązania wobec świata, w tym wypełnić rezolucje Rady Bezpieczeństwa ONZ żądające jej natychmiastowej denuklearyzacji – odpowiedziała rzecznik Białego Domu Caitlin Hayden.

>>> Czytaj też: Pierwsze od lat rozmowy koreańsko-koreańskie

Korea Północna / Bloomberg / Dieter Depypere