Jego rzecznik poinformował, że użycie broni chemicznej wymaga reakcji wspólnoty międzynarodowej. Jak dodał, Wielka Brytania rozważa "proporcjonalną" odpowiedź na działania Damaszku. David Cameron skrócił urlop i jeszcze dziś ma poinformować, czy zwoła specjalne posiedzenie parlamentu na temat sytuacji w Syrii.

Dowództwo sił zbrojnych przygotowuje natomiast plany ewentualnych działań. Wcześniej amerykańska prasa podawała, że Waszyngton rozważa krótką interwencję w Syrii, trwającą około dwóch dni. Według przedstawiciela administracji Stanów Zjednoczonych, do ataku miałyby zostać użyte rakiety, wystrzelone z amerykańskich niszczycieli. Mówi się też o zastosowaniu bombowców dalekiego zasięgu.

>>> Polecamy: Raport o możliwej interwencji w Syrii

Szacuje się, że w wojnie domowej w Syrii, trwającej od ponad 2 lat, życie straciło ponad 100 tysięcy osób. Sytuacja stała się jeszcze bardziej dramatyczna po ataku gazowym pod Damaszkiem z wtorku na środę, w którym zginęło - według sił opozycyjnych - około 1300 osób. W internecie publikowane były zdjęcia i filmy przedstawiające ofiary. Bojownicy oskarżają o użycie trującego gazu wojska rządowe, rząd Baszara al-Asada zaprzecza, jakoby użył broni chemicznej przeciw rebeliantom.

>>> Czytaj też: Brytyjskie media: interwencja w Syrii coraz blizej