Długa lista zarzutów wobec ustawy śmieciowej

Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
5 września 2013, 16:24
Śmieci
Śmieci/ShutterStock
Samorządy wskazują największe ich zdaniem słabości ustawy dotyczącej odpadów. Lista zarzutów jest niepokojąco długa.

Dlatego jeszcze we wrześniu rząd ma przedstawić propozycje nowelizacji ustawy o utrzymaniu czystości i porządku w gminach. Przez ostatnie tygodnie minister środowiska konsultował się w tej sprawie z władzami lokalnymi.

DGP poprosił kilka miast o wskazanie niedociągnięć w ustawie. Najwięcej wątpliwości budzą niejasne definicje. Samorządy nie wiedzą np., co można uznać za nieruchomość niezamieszkałą. – Jeśli ktoś mieszka w dwóch miejscach, powinno to skutkować dwukrotnym ponoszeniem opłat. Ale może warto określić, że w takim przypadku kluczem jest meldunek. I tak, gdy odpady powstają w dwóch nieruchomościach, gmina musi je odebrać – wskazuje Tomasz Klek z urzędu miejskiego w Szczecinie.

Ale to nie wszystko. – Czy jest dopuszczalne, aby część odpadów odbieranych z jednej nieruchomości była posegrowana, a pozostała część – nie? – pyta Tomasz Klek. – Taka możliwość, i to wynikająca wprost z ustawy, powinna istnieć – dodaje. Problemy dotyczą też kwestii rozliczeniowych. Samorządy wskazują, że choć ustawa dopuszcza różnicowanie stawek (a także stosowanie więcej niż jednej metody ustalania opłat na obszarze gminy), to jednak nie wynika z niej w sposób jasny, czy dopuszczalne jest mieszanie samych metod. Gdyby tak było, gmina mogłaby np. uzależnić koszt odbioru śmieci częściowo od liczby osób zamieszkujących daną nieruchomość, a częściowo od objętości zużytej na niej wody.

– Ustawa powinna pozwolić różnicować stawki opłaty z uwagi na rodzaj wody (woda na cele bytowe lub woda bezpowrotnie zużyta, tzw. ogrodowa) – wskazuje Tomasz Klek. Aleksandra Iżycka, rzecznik prezydenta Torunia, dodaje do tej listy kwestię naliczania opłat po zmianie liczby osób zamieszkujących nieruchomość.

>>> Czytaj też: Ustawa śmieciowa: Lista śmieciowych absurdów

– Właściciele, zarządcy, a zwłaszcza mieszkańcy, którzy muszą wnieść zwiększoną opłatę za cały miesiąc, mimo że zmiana nastąpiła pod koniec miesiąca, nie rozumieją, dlaczego opłata nie może być naliczana w sposób proporcjonalny – tłumaczy. Samorządy nie są też przekonane, czy do 2020 r. uda się osiągnąć wymagane przez UE poziomy recyklingu.

Szwankuje kontrola firm wywozowych i regionalnych instalacji przetwarzających śmieci. Stąd pojawiające się pomysły powołania czegoś na kształt policji ekologicznej.

– Do jej zadań w pierwszej kolejności powinno należeć kontrolowanie funkcjonowania regionalnych instalacji przetwarzania odpadów komunalnych – wskazuje Aleksanda Iżycka.

Innego zdania są władze Lublina. Zdaniem przedstawicieli miasta nie ma potrzeby tworzenia kolejnej instytucji. – Zadania i kompetencje wojewódzkiego inspektoratu ochrony środowiska umożliwiają podjęcie skutecznych działań kontrolnych wobec firm prowadzących działalność związaną z odbiorem lub gospodarowaniem odpadami – przekonuje Beata Krzyżanowska, rzecznik prezydenta Lublina. Po kształcie rządowej nowelizacji będzie widać, w głos których samorządów minister środowiska wsłuchał się najbardziej.

>>> Czytaj też: Ustawa śmieciowa: PO chce powołać "policję śmieciową"

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj