Poszukiwanie pracy trwa przeciętnie 12,5 miesiąca

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
16 września 2013, 11:36
Znalezienie pracy zajmuje przeciętnie 12,5 miesiąca, a co czwarta osoba pracuje na podstawie umowy czasowej - to niektóre z wniosków płynących z badania NBP.

W gospodarce powstaje mniej nowych miejsc pracy, a płacowe oczekiwania bezrobotnych nie są wygórowane - wynika z Badania Ankietowego Rynku Pracy przeprowadzonego przez NBP.

Z raportu wynika między innymi, że firmy w ubiegłym roku tworzyły mniej miejsc pracy. Nowi pracownicy znajdywali zatrudnienie głównie dzięki zwolnieniom i przesunięciom. Dobra wiadomość dla przedsiębiorców jest taka, że znalezienie pracownika trwa nieco krócej niż rok temu. Bezrobotni, którym udaje się znaleźć pracę, szukają zatrudnienia ponad rok (12,5 miesiąca). 27 procent osób pracuje na podstawie umowy czasowej.

Wbrew obiegowej opinii zarejestrowani bezrobotni szukają zatrudnienia. Tak, w rozmowie z IAR, twierdzi jedna z autorek publikacji banku centralnego Joanna Tyrowicz. Według niej, tylko 1 na 5 osób zarejestrowanych w urzędach pracy nie szuka zatrudnienia. Z badań przeprowadzonych przez bank centralny wynika też, że w pośredniakach nie rejestruje się około 30 procent osób, które faktycznie poszukują pracy.

Paweł Strzelecki, ekspert Narodowego Banku Polskiego w rozmowie z IAR podkreśla, że oczekiwania płacowe bezrobotnych rosną wolniej niż zarobki w polskiej gospodarce. Bezrobotny Polak chciałby zarabiać nieco ponad 1730 złotych. Rozmówca Polskiego Radia dodał, że w ciągu ostatniego roku oczekiwania bezrobotnych praktycznie nie wzrosły.

W badaniu banku centralnego udział wzięło ponad 4,7 tysiąca bezrobotnych oraz prawie 1,2 tysiąca firm. Narodowy Banki Polski publikuje podobne badania co roku.

Zdaniem głównego ekonomisty banku Millenium Grzegorza Maliszewskiego, raport NBP pokazuje, że Polacy, którzy starają się o zdobycie zatrudnienia, muszą wykazać się cierpliwością, ponieważ znalezienie pracy zajmuje im ponad rok. Zdaniem rozmówcy Informacyjnej Agencji Radiowej, nie sprawdza się także stereotyp, według którego bezrobotni rejestrują się w pośredniakach wyłącznie ze względu na świadczenia socjalne.

Ekspert w rozmowie z Informacyjną Agencją Radiową przyznał również, że oczekiwania płacowe bezrobotnych dostosowały się do spowolnienia gospodarczego. Nieco ponad 1730 złotych, zdaniem ekonomisty banku Millenium nie stanowi zbyt wygórowanych żądań, choć podwyższenia płacy minimalnej może spowodować ich zwiększenie.

Zdaniem ekonomisty elastyczność polskiego rynku pracy uchroniła Polaków przed jeszcze większym bezrobociem.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: IAR
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj