Obligo giełdowe: PGNiG grozi 4 mld zł kary

Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
21 października 2013, 06:40
PGNiG traci na handlu gazem. Musi obniżyć ceny, by zrealizować obliga gieldowe
PGNiG traci na handlu gazem. Musi obniżyć ceny, by zrealizować obliga gieldowe/DGP
Obligo giełdowe stawia PGNiG przed dylematem: albo w ciągu dwóch miesięcy sprzeda na giełdzie ogromne ilości gazu i na tym straci, albo nie sprzeda – i także straci.

PGNiG do końca roku musi  sprzedać poprzez Towarową Giełdę Energii aż 1,6 mld m sześc. gazu – tak wynika  z obliga giełdowego nałożonego na firmę przez prawo. Jeśli nie zdąży, grozi mu kara. – Nie zaniecham wymierzenia kary, jeśli obligo giełdowe nie będzie realizowane. Wręcz  przeciwnie, sprawa jest na tyle  poważna, że jeśli będzie trzeba, nie zawaham się jej nałożyć  – ostrzega Marek Woszczyk, prezes URE.

Kara może być gigantyczna. Jej maksymalna wartość może  wynieść 15 proc. rocznych przychodów spółki. To 4,3 mld zł,  czyli niemal dwa razy więcej, niż  wyniósł zysk koncernu w 2012 r. 

PGNiG sprawy nie komentuje, ale analitycy wątpią, żeby  URE był aż tak surowy, aby wymierzyć karę liczoną w miliardach. Sugerują, że bardziej realny poziom to kilkadziesiąt,  maksymalnie kilkaset milionów złotych. jednak przyznają, że zagrożenie karą jest  bardzo wysokie. Ilość, jaka jest  potrzebna koncernowi do zrealizowania obliga, to dwie trzecie tego, co przez cały rok zużywa polska chemia, i więcej niż  wykorzystuje drugi z największych krajowych odbiorców surowca – PKN Orlen.

Gazowy koncern od grudnia zeszłego roku do połowy  września próbował upłynnić  na TGE 2,5 mld m sześc. surowca. Sprzedał ledwie ok. 50 mln m sześc, ale wtedy jeszcze nie  musiał. od 11 września, gdy  obowiązuje obligo, wyjścia już  nie ma. Musi znaleźć kupców  lub zapłacić karę. 

Tylko że nie bardzo ma jak  to zrobić. Firmy, które zużywają gaz na własny użytek,  zapewne chętnie kupiłyby go  na giełdzie, jednak są związane  z PGNiG kontraktami długoterminowymi. Za nieodebrany od  koncernu gaz musiałyby i tak  zapłacić. Gdyby nie te kontrakty, płynność na rynku gazu TGE  byłaby wyższa. – Kiedy podobne obligo  wprowadzano na rynku energii elektrycznej, rozwiązano  takie kontrakty. To zdało egzamin. W przypadku gazu na  taki ruch się nie zdecydowano – dodaje Ireneusz Łazor, prezes TGE. 

>>> Czytaj też: Gaz łupkowy: PGNiG planuje kolejny odwiert na Lubelszczyźnie

Na giełdzie nie ma dziś pośredników, których działalność  zazwyczaj polega na odsprzedawaniu surowca mniejszym odbiorcom. To dlatego  że w przypadku TGE ceny są  wyższe niż te, po jakich PGNiG  sprzedaje gaz mniejszym odbiorcom. Wprawdzie koncern  zapowiedział już, że doprowadzi do obniżki cen surowca na  rynku, jednak nie jest jasne, czy  to pomoże. Bo nawet jeśli ceny  na TGE będą niższe, pośrednicy i tak będą mieli problem ze  zbytem. Właśnie z powodu  wspomnianych umów długoterminowych.

Sytuacja jest niełatwa, bo  każdy scenariusz jest dla firmy niekorzystny. obniżka cen gazu na giełdzie będzie dla bolesna, bo firma traci na handlu gazem – od wielu miesięcy  sprzedaje go z ujemną marżą – a dalsze zejście z ceną te straty zwiększy.

Jednocześnie groźba niewykonania obliga będzie wisieć nad spółką nadal. W 2014  i 2015 r. PGNiG ma obowiązek  sprzedać poprzez giełdę odpowiednio 40 i 55 proc. oferowanego przez siebie gazu, czyli ok. 6 i 8 mld m sześc.

Poza kontraktami odbiorcy  PGNiG są związani także taryfami. W tym roku URE zwolnił z obowiązku taryfowego 32 największych odbiorców  gazu, dając im swobodę w wyborze dostawcy. W przyszłym  roku liberalizacja miałaby objąć kolejne 300 spółek. Łącznie  firmy zwolnione z taryf w tym i w przyszłym roku odpowiadają za wykorzystanie 40 proc.  gazu, jest sprzedawany w kraju. jednak marek Woszczyk zapowiedział, że drugiego etapu  liberalizacji nie będzie, jeśli nie zostanie wypełnione obligo giełdowe.

Jeśli jednak dojdzie do rozwiązania kontraktów długoterminowych i firmy uzyskają  większą swobodę przy zakupie  gazu, PGNiG utraci część rynku. Najwięksi odbiorcy, w tym  firmy chemiczne, będą szukać  tańszych dostawców. – Firmy  chemiczne w UE w 60–70 proc.  kupują gaz od lokalnych dostawców, ale resztę sprowadzają z innych źródeł – wyjaśnia  Wojciech Kozak, wiceprezes ZA Puławy z Grupy Azoty

>>> Polecamy: Ropa i gaz typu tight: surowce zamknięte w skałach przyniosą Polsce kolejną rewolucję?

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj