Wypowiedzenia ma więc cofnąć 137 lekarzy (złożyło je 140 specjalistów spośród 325 pracujących w placówce). O sytuacji w szpitalu pisaliśmy w listopadzie w Magazynie DGP.

– Zakończyliśmy protest, ponieważ poprawia się sytuacja z lekami. Będziemy mieć dostęp do wszystkich medykamentów przez 24 godziny. Sprzęt będzie serwisowany, a zakład radiologii nie został wydzierżawiony, co też nas bardzo cieszy. Do pracy wracamy wszyscy z wyjątkiem tych osób, które same zrezygnowały, a nie tylko wybrane osoby, jak wcześniej chciała dyrekcja – mówi Grażyna Cebula-Kubat, członkini komitetu negocjacyjnego.

W rzeczywistości zgoda na przyjęcie do pracy wszystkich lekarzy, którzy złożyli wypowiedzenia, jest drugim warunkiem zakończenia protestu, a temat leków i serwisowania aparatury medycznej (potraktowany ogólnikowo) – dopiero trzecim.

Z treści porozumienia, do którego dotarł DGP, wynika, że pierwszym warunkiem, od którego spełnienia lekarze uzależniali zakończenie protestu, było zwolnienie Bronisława Morawieckiego, zastępcy dyrektora ds. medycznych. Ma on świadczyć pracę nie dłużej niż do 18 grudnia, ale i tak w tym czasie nie wolno mu podejmować żadnych samodzielnych decyzji.

>>> Czytaj też: Polskie szpitale: fatalnie zarządzane i rozcinane po kawałku

Reklama

Jeszcze dwa tygodnie temu dyrekcja szpitala zapewniała, że to nie do doktora Morawieckiego powinny być kierowane zarzuty dotyczące problemów z lekami i brakiem serwisowania sprzętu. Co więcej, Jarosław Madowicz, dyrektor częstochowskiego szpitala, przekonywał, że to właśnie Bronisław Morawiecki wyciągnął na światło dzienne brak serwisowania aparatury, na co poprzedni dyrektor nie chciał wyłożyć pieniędzy. Jednocześnie to też on odpowiedzialny jest za zmianę zasad przystępowania do konkursów na dyżury, które stanowią 75 proc. wynagrodzenia lekarzy.

Dotychczas konkursy były rozpisywane na kilka oddziałów jednocześnie, co powodowało, że pojedynczy specjaliści nie mogli do nich przystąpić. W tym roku konkursy były rozpisane na każdy oddział osobno, tak by mogli w nich wziąć udział pojedynczy lekarze. Poprzednie zasady faworyzowały duże NZOZ. Przez ostatnie lata wygrywały je NZOZ Parkitka i NZOZ AnesTeam, którym tylko w ubiegłym roku szpital wypłacił z tego tytułu odpowiednio 13,6 mln zł oraz 2,6 mln zł.

W zarządach tych spółek zasiadają przedstawiciele komitetu negocjacyjnego, a 93 ze 140 lekarzy, którzy złożyli wypowiedzenia, jest ich udziałowcami. Protestujący lekarze zapewniali, że protest nie ma związku ze zmianą warunków konkursów na dyżury. Otwarcie mówili jednak, że dyrektor ds. medycznych musi odejść, i jak widać, cel osiągnęli.

– Opinia środowiska lekarzy przy obsadzaniu najważniejszych stanowisk jest oczywiście dla dyrekcji szpitala istotna. Jednak podkreślam, że nie jest to jedyny czynnik. W tym wypadku, także w wyniku splotu innych okoliczności, decyzje w sferze personalnej są zgodne z postulatami części lekarzy – mówi dziś Jarosław Madowicz, dyrektor szpitala. – Jestem otwarty na dialog, zawsze biorę pod uwagę poważne, merytoryczne argumenty. Jednak z całą mocą przypominam, że lekarze odpowiadają za leczenie, a dyrekcja za zarządzanie – dodaje.

>>> Czytaj też: Szpitale przetrzymują pacjentów. Dla punktów