Rybiński: Przemilczane konsekwencje demontażu OFE

Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
12 grudnia 2013, 03:16
Krzysztof Rybiński
Krzysztof Rybiński/DGP
Najgłupsza reforma w historii Polski przechodzi do historii.

Za kilka lat kadłubek OFE zostanie w całości wchłonięty przez ZUS i będzie tak jak na początku, czyli całość emerytur będzie liczona i wypłacana przez ZUS według wzorów uchwalanych przez Sejm. Jak przed rokiem 1999, tylko wzory się zmieniły, według nowych formuł emerytura będzie o połowę mniejsza niż kiedyś. W zasadzie to będzie emerydziura. Kolejnym efektem demontowanej właśnie reformy emerytalnej będzie wypłacenie prawie 20 mld zł prowizji instytucjom finansowym za zarządzanie aktywami OFE.

Niektórzy pewno będą się zastanawiali, czy tworzenie emerytalnych filarów kapitałowych to takim sam wybieg banksterów, jak wcześniej zasady konsensusu waszyngtońskiego, które pozwoliły za bezcen przejąć majątek krajów zbyt szybko otwierających się na kapitał zagraniczny. I czy grupa polskich naukowców, którzy z pasją tworzyli ten system, nie okazała się marionetkami w sztuce wyreżyserowanej przez banksterów. Z pewnością powstanie jeszcze niejedna teoria, którą będziemy przyjmowali za obowiązującą, a potem okaże się, że to tylko gra interesów i sprytny sposób na transfer pieniędzy z kieszeni ciężko pracujących Polaków do kieszeni zachodnich banksterów.

Demontaż OFE będzie miał kilka skutków ubocznych, o których się nie mówi, ale które odczujemy w najbliższych latach. Według szacunków rządu, po demontażu OFE obligacji aż 44 proc. wyemitowanych obligacji rządowych będzie w rękach zagranicznych spekulantów. To będzie najwyższy wskaźnik na świecie w grupie krajów rozwijających się, przegonimy dotychczasowych liderów, czyli Węgry, Meksyk i Afrykę Południową. Będziemy jedynym krajem na świecie, w którym ten wskaźnik przekroczy 40 proc. To scheda po ministrze Sami Wiecie Którym, w minionych sześciu latach jego urzędowania wartość polskich obligacji rządowych w rękach zagranicznych spekulantów się potroiła. To oznacza, że stabilność finansów publicznych w Polsce jest na łasce zagranicznych spekulantów. A ich decyzje odnośnie dalszego pożyczania pieniędzy polskiemu rządowi nie zależą tylko od sytuacji w Polsce, lecz także od sytuacji na międzynarodowych rynkach finansowych. I jeżeli dojdzie do odpływu kapitału z rynków wschodzących w przyszłym roku, Polska może stać się jego największą ofiarą. Uzależnienie kraju od kapitału zagranicznego prędzej czy później źle się kończy. Warto też pamiętać, że w latach wyborczych rośnie ryzyko polityczne, a przez to również ryzyko silnego odpływu kapitału.

Drugim skutkiem ubocznym będzie utrata zaufania Polaków do instytucji państwa. Propozycje kontraktów długoterminowych z państwem będą traktowane przez Polaków jako niewiarygodne. Prawdopodobnie zjawisko unikania płacenia składek ZUS radykalnie się nasili, ponieważ Polacy słusznie będą uważali, że i tak część z tych składek przepadnie i nie przełoży się na wyższe emerytury.

Trzecim skutkiem będzie wzrost niepewności. Jeżeli finanse publiczne są w tak złym stanie, że trzeba zabrać z OFE aż 150 mld zł, to oznacza, że sytuacja jest poważna, że w kolejnych latach może zabraknąć środków na podstawowe funkcje państwa, jak leczenie czy wyplata emerytur. Wzrostowi niepewności zawsze towarzyszą zaś ograniczenie bieżącej konsumpcji i wzrost oszczędności.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna
Tematy: emerytury
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj