- To może nie jest duże rozczarowanie. Wynik jest w dolnej granicy przedziału naszych prognoz - mówi Grzegorz Maliszewski ekonomista Banku Millennium.

Opublikowane w piątek dane GUS to tzw. szybki szacunek– urząd podał tylko dynamikę wzrostu gospodarczego. Na razie nie wiadomo, co stoi za tym przyspieszeniem, ale ekonomiści mają swoje teorie. Pierwsza: odbudowuje się konsumpcja prywatna. Już w trzecim kwartale jej dynamika wynosiła 1 proc. (przypomnijmy, że na początku roku konsumpcja była w stagnacji). Druga: inwestycje też odrabiały straty, po dziewięciu miesiącach spadków wzrosły w III kwartale o 0,6 proc.

>>> Polecamy: Złoty uzbrojony w niższy deficyt jest gotowy na zawieruchy

- Szacujemy, że w IV kw. zarówno konsumpcja jak i inwestycje też wzrosły. W pierwszym przypadku o około 2 proc., w drugim – o około 1,1 proc. To pozwala oczekiwać, że poprawa koniunktury w gospodarce się utrwala – mówi Grzegorz Maliszewski, główny ekonomista Banku Millennium.

Jest trzecia hipoteza na temat gospodarczego przyspieszenia: wzrost PKB nadal ciągnięty jest przez tzw. eksport netto, czyli nadwyżkę wartości sprzedanych towarów za granicę nad wartością importowanych do Polski. W ubiegłym roku – po raz pierwszy w historii - mieliśmy nadwyżkę w handlu zagranicznym (prawie 2 mld euro). Eksport niemal cały czas był na plusie, ale w pod koniec roku wręcz wystrzelił rosnąc w grudniu o ponad 10 proc. rok do roku.

Reklama

>>> Jeszcze nigdy inwestorzy zagraniczni nie zarobili na polskich obligacjach tyle, co w 2013 roku. Za granicę wypłynęło 4,2 mld euro dochodów z papierów dłużnych. Czytaj więcej na ten temat.

Produkt Krajowy Brutto, wyrównany sezonowo / Media