Znaleziono szczątki zaginionego boeinga? Zobacz zdjęcia satelitarne

Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
20 marca 2014, 09:24
Zdjęcie na podstawie którego Australijczycy twierdzą, że znaleźli boeinga Malaysian Airlines. Fot. EPA/DIGITALGLOBE
Zdjęcie na podstawie którego Australijczycy twierdzą, że znaleźli boeinga Malaysian Airlines. Fot. EPA/DIGITALGLOBE /PAP
Za kilka godzin powinniśmy uzyskać potwierdzenie, czy szczątki na Oceanie Indyjskim to fragmenty zaginionego malezyjskiego Boeinga.

Australijskie służby zidentyfikowały dwa obiekty mogące być śladami po malezyjskiej maszynie. Zlokalizowano je około 2600 km na południowy zachód od australijskiego miasta Perth.

Publicysta lotniczy Tomasz Białoszewski mówi, że trzeba jeszcze poczekać na potwierdzenie. Jednak jeśli doniesienia się potwierdzą może to uprawdopodobniać tezę o porwaniu samolotu przez załogę. - Jeśli ten samolot faktycznie znalazł się w opisywanym przez najnowsze doniesienia rejonie to może potwierdzać jedną z krążących hipotez, że załoga celowo zmieniła kurs i znalazła się w strefie, gdzie ten samolot znaleźć się nie powinien - mówi ekspert.

Tomasz Białoszewski dodaje, że zelektryzowała go wczorajsza wiadomość o wykasowaniu z symulatora pilota samolotu danych o ostatnich misjach ćwiczebnych. Jeśli pliki zostaną odzyskane, a ten kierunek nie pokryje się z tym w którym być może znaleziono szczątki samolotu, sugerowałoby to, że załoga działała z kimś w zmowie i chciała zrealizować jakiś nieznany nam cel - mówi ekspert.

>>> Czytaj też: Po zaginięciu Boeinga z 240 osobami na pokładzie akcje Malaysian Airlines zanurkowały

Publicysta lotniczy podkreśla, że odpowiedź na pytanie co się wydarzyło, dadzą czarne skrzynki. Dodaje, że jeśli samolot spada do wody, zawsze zostają jakieś ślady. Bez względu na to, w jaki sposób maszyna wpadła do wody, na powierzchni pozostają części, które mają własną pływalność: skrzydła, kamizelki ratunkowe, czy chociażby butelki po napojach. - To zawsze sugeruje miejsce upadku. Jeśli nie ma tam potężnych prądów, to w tym miejscu należy szukać czarnych skrzynek.

Publicysta podkreśla, że czarne skrzynki emitują sygnały lokalizacyjne przez około 30 dni. W tym czasie najłatwiej je znaleźć nawet na dnie oceanu. - Dzisiejsza technika pozwala schodzić ludziom, czy aparatom na dość duże głębokości. Przy wielkiej determinacji i przy odpowiednim nagromadzeniu potencjału z każdej głębokości można te skrzynki wydobyć.

W zorganizowanej przez rząd w Malezji operacji poszukiwawczej i śledztwie uczestniczą już przedstawiciele wielu państw. Jedną z wersji branych pod uwagę przez śledczych jest zamach terrorystyczny.

Na pokładzie zaginionego samolotu malezyjskich linii lotniczych, który 8 marca wystartował z Kuala Lumpur do Pekinu, był o 239 osób.

1716937-grafika-sluzb-morskich-australii.jpg
Grafika służb morskich Australii AMSA, która pokazuje, gdzie samoloty ratunkowe szukają szczątków samolotu boeinga należącego do Malaysian Airlines. Fot. EPA/DANIEL MUNOZ, Dostawca: PAP/EPA.
1716919-zdjecie-satelitarne-zrobione-16.jpg
Zdjęcie satelitarne zrobione 16 marca przez DigitalGlobe, udostępnione 20 marca 2014 przez australijskie służby. Szczątki widoczne na zdjęciu zlokalizowano około 2600 km na południowy zachód od australijskiego miasta Perth. Fot. EPA/DIGITALGLOBE / AMSA. Dostawca: PAP/EPA.
Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: IAR
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj