Były prezes Fed: Pieniądz sam sobą nie pokieruje. Potrzeba nowego systemu monetarnego

Ten tekst przeczytasz w 4 minuty
25 lipca 2014, 11:21
Trzeba wypracować międzynarodowy system monetarny i finansowy godny naszych czasów - pisze Paul Volcker, były prezes Fed. Świat tęskni do uporządkowanego systemu monetarnego, którego symbolem był Bretton Woods.

Dwa słowa: Bretton Woods wciąż wywołują nostalgię. Przywołują wspomnienia o systemie monetarnym, który był bardziej uporządkowany, oparty na pewnych regułach i bliskiej współpracy między państwami. Trzeba wypracować międzynarodowy system monetarny i finansowy godny naszych czasów.

Był to świat, w który wszedłem jako młodszy urzędnik Departamentu Skarbu ponad 50 lat temu. Duch Bretton Woods całkowicie wyznaczał myślenie i politykę Departamentu Skarbu pod względem intelektualnym i operacyjnym. Odbudowa handlu międzynarodowego, rozwój rynków finansowych, i zniesienie ograniczeń przepływów finansowych doprowadziły w latach pięćdziesiątych i sześćdziesiątych do trwałego wzrostu gospodarczego i stabilności.

Nawet wówczas co jakiś czas pojawiały się napięcia, ale dominowało silne poczucie odpowiedzialności za nowy system: powiększone zostały środki, jakimi dysponował MFW, została stworzona sieć porozumień swapowych, a Departament Skarbu zadłużał się w walutach obcych! Dzisiejszy „quantitative easing” miał precedens, choć na mniejszą skalę, na początku lat 60. Operacja „Twist” miała utrzymać długoterminowe stopy procentowe na niskim poziomie, po tym jak na początku lat 60. wzrosły stopy krótkoterminowe. Miało to, przynajmniej w części, chronić wartość dolara. W tym samym celu, co było jeszcze bardziej uderzające, Stany Zjednoczone wprowadziły ograniczenia w eksporcie kapitału. Ceny w Stanach Zjednoczonych były stabilne, Ameryka miała wciąż sporą nadwyżkę handlową i budżetową, więc nikt nie kwestionował roli wymienialnego na złoto dolara jako podstawy systemu.

Naruszone fundamenty ładu finansowego

Gdy powróciłem do pracy w Departamencie Skarbu w 1969 roku, prosto na front polityki pieniężnej, sytuacja była już inna. Nieprzemyślany konflikt w Wietnamie oraz jego konsekwencje fiskalne i polityczne wstrząsnęły fundamentami ładu finansowego. Następowała też niebezpieczna zmiana w myśleniu. Robert Triffen przekonująco wykazał, że sytuacja w której jeden kraj zaopatruje w płynność cały międzynarodowy system monetarny stanowi problem. W odpowiedzi na tę krytykę MFW wprowadził Special Drawing Rights, ale to nie wystarczyło aby rozwiać piętrzące się wątpliwości co do trwałości systemu z Bretton Woods.

Mówiąc ogólniej, zaczęto poddawać w wątpliwość sens zasady „stałych, ale podlegających dostosowaniu” kursów wymiany. Później, te wątpliwości nasiliły się na skutek szerszej rewolucji intelektualnej. Powtarzanie mantry o „efektywnych rynkach” i „racjonalnych oczekiwaniach” skłaniało do wniosku, że stabilny i skuteczny system finansowy, zarówno krajowy jak i międzynarodowy może – czy wręcz w ogóle powinien – istnieć bez ustalonej struktury i zasad.

Bez względu na zmiany dominujących wśród ekonomistów poglądów na początku lat siedemdziesiątych stawało się coraz bardziej oczywiste, że potrzebna jest zmiana – ja uważałem, że zmiana duża – kursu wymiany między dolarem i innymi głównymi walutami, w szczególności z jenem japońskim. To, że Stany Zjednoczone zawieszą wymienialność dolara na złoto, żeby wymusić na swoich partnerach dewaluację dolara, stało się nieuniknione.

Wysiłki zmierzające do odtworzenia systemu z Bretton Woods podejmowane w Smithsonian Institution i w trakcie późniejszych negocjacji Komitetu 20 ostatecznie zakończyły się fiaskiem. W praktyce oznaczało to początek ery płynnych kursów walutowych, co wielu uważało za swoje ideologiczne zwycięstwo. Jak tłumaczyli ekonomiści i jak pocieszali się politycy – różnice w polityce finansowej i gospodarczej poszczególnych krajów, zmiany konkurencyjności i wysokości inflacji, wszystkie te czynniki będą mogły i rzeczywiście płynnie dostosują się do siebie dzięki uporządkowanym ruchom kursów walutowych.

Polityka gospodarcza w znacznie mniejszym stopniu będzie musiała być dostosowywana do zewnętrznych wpływów a suwerenność gospodarcza będzie zachowana. Nie trzeba będzie stosować żadnych barier w przepływie kapitału, dokonywać oficjalnych interwencji na rynku walutowym, a rezerwy walutowe będą mogły być znacznie zmniejszone czy wręcz wcale nie będą potrzebne. Spodziewano się, że „system” (lub jak wielu go określa „non-system”) będzie działał skutecznie nawet bez egzekwowania wspólnego podejścia do tego jak wdrożyć płynne kursy walutowe.

Pieniężny system hybrydowy

W rzeczywistości powstał system hybrydowy – dużo kursów płynnych, trochę kursów stałych, trochę polityki w stylu „rób co ci pasuje”. MFW, który miał kierować „systemem” nie odegrał w tym procesie istotnej roli.

W gruncie rzeczy, gdy od czasu do czasu były podejmowane wysiłki na rzecz zacieśnienia współpracy w regulacji kursów walut, np. w znanych umowach w Plaza i Luwrze w latach 80., były to inicjatywy poszczególnych krajów, w których MFW uczestniczył właściwie w roli obserwatora.

Myślę, że możemy się zgodzić, iż system monetarny bez ustalonych reguł działania, bez współpracy między poszczególnymi krajami, nie był wielkim sukcesem. Wydaje się, że międzynarodowe kryzysy finansowe są tak samo częste i ostrzejsze niż wcześniej.

Czytaj cały artykuł na stronie Obserwatora Finansowego

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: obserwatorfinansowy.pl
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj