Państwa UE mają różne podejście do kwestii integracji. Niektórym zależy na silnym powiązaniu z Unią, innym na możliwości rozluźnienia związku wtedy, gdy rządy i obywatele uznają dalszą integrację za szkodliwą. Czemu zatem nie przyznać państwom możliwości decydowania o stopniu powiązania z Unią?

Propozycję taką wysuwa nie tylko brytyjski konserwatywny premier David Cameron, ale także wpływowi niemieccy politycy CDU Wolfgang Schäuble i Karl Lamers.

Koniec bezkrytycznego eurooptymizmu

Po dekadzie członkostwa w Unii Europejskiej bezrefleksyjny euroentuzjazm jest w Polsce coraz częściej zastępowany przez podejście zdroworozsądkowe: chwalimy te polityki UE, które oceniamy jako dobre, ale dostrzegamy też wady unijnych regulacji. Najjaskrawszym przykładem stosowania zdrowego rozsądku jest temat funduszy europejskich. Zarówno znawcy tematu, jak i tzw. „zwykli obywatele” dostrzegają zalety unijnych pieniędzy, które pozwoliły wielu ludziom założyć firmy, a studentom wyjechać na kształcenie w ramach programu Erasmusa. Polacy widzą, że dzięki funduszom z UE budynki miejskie zostały odnowione, a uczelnie dofinansowane. Jednocześnie nie boimy się krytykować nieprawidłowości i absurdów związanych z unijnymi funduszami, takich jak bezużyteczne szkolenia, przekręty z dotacjami na ekologiczne orzechy włoskie, mało potrzebne aquaparki czy kosztowny ministerialny portal internetowy mający służyć bezdomnym posiadającym podpis elektroniczny.

Gdy spojrzy się na wpływ obecności w Unii na polską sytuację społeczno-gospodarczą, okaże się, że po jednej stronie medalu znajduje się prawo do swobodnego podejmowania pracy i prowadzenia działalności gospodarczej w innym państwie UE, a na rewersie widnieją absurdalne regulacje. Tylko w tym roku było głośno o dwóch z nich: o szykowanym zakazie wędzenia mięsa tradycyjnymi metodami i o wprowadzonej już konieczności wycofania z rynku odkurzaczy o najwyższej mocy (Bruksela ma się także zająć ekspresami do kawy).

Reklama

Z jednej strony Unia Europejska stara się ułatwiać internetowe zakupy w różnych krajach UE, nakazując państwom m.in. wdrożenie internetowego systemu rozstrzygania sporów. Ale jednocześnie w Polsce cięgi zbiera unijna polityka klimatyczna, która poprzez nałożenie restrykcji na emisję dwutlenku węgla i nakaz szybkiego rozwijania kosztownych odnawialnych źródeł energii prawdopodobnie powiększy tzw. ubóstwo energetyczne polskich gospodarstw domowych. 12 września list w tej sprawie wystosowały trzy największe związki zawodowe: NSZZ „Solidarność”, OPZZ i FZZ. Argumentują one, że zaostrzenie klimatycznej agendy UE przyniesie utratę miliona miejsc pracy. Podobne ostrzeżenia padają z drugiej strony barykady – niechętnie o polityce klimatycznej UE wypowiadają się liberalne think-tanki i organizacje biznesowe.

>>> Czytaj cały tekst na www.obserwatorfinansowy.pl

>>> Czytaj też: Wielka Brytania będzie państwem federalnym. Cameron obiecuje wielką reformę