„Nietypowo” zatrudnieni. Piloci na "śmieciówkach" mogą być zagrożeniem

Ten tekst przeczytasz w 1 minutę
29 marca 2015, 13:39
Szkolenie pilotów LOT-u na symulatorze Dreamlinera, lotnisko Gatwick
Szkolenie pilotów LOT-u na symulatorze Dreamlinera, lotnisko Gatwick/Media
„Nietypowo” zatrudnieni piloci zagrożeniem dla bezpieczeństwa lotniczego. Do takich wniosków doszli naukowcy z Uniwersytetu w Gandawie.

Spośród ponad 6 tysięcy pilotów, którzy wzięli udział w ich badaniu, 1/6 była zatrudniona w sposób, który może mieć negatywne konsekwencje w ich codziennej pracy.
Chodzi m.in. o pilotów nie związanych bezpośrednio z żadną linią lotniczą, którzy są zatrudniani przez agencje pracy tymczasowej lub na umowach bez zagwarantowanej minimalnej pensji. Powoduje to, że mają oni często bardzo słabe warunki socjalne. 7/10 samozatrudnionych pilotów pracuje dla tanich linii lotniczych.

W najgorszej sytuacji są osoby młode, które czasem wręcz płacą operatorom za latanie, by w ten sposób zdobyć doświadczenie. Wtedy niechętnie też zgłaszają ewentualne problemy techniczne, by nie stracić lotu, za który sami zapłacili. Zdarza się też, że piloci są pod presją, by latać z minimalnym poziomem paliwa albo mimo choroby. Eksperci wskazują, że powody tej sytuacji są luki w prawie pracy lub niewłaściwie wprowadzane w życie przepisy dotyczące bezpieczeństwa. 

>>> Polecamy: Kto odpowiada za śmierć amerykańskiej klasy średniej? Naukowcy znaleźli odpowiedź

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: IAR
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj