3900 km nowych tras szybkiego ruchu. Rząd wyda miliardy na drogi

Ten tekst przeczytasz w 1 minutę
26 sierpnia 2015, 13:21
Odcinek drogi ekspresowej S8 na trasie Złoczew - Sieradz
Odcinek drogi ekspresowej S8 na trasie Złoczew - Sieradz/Media
107 mld złotych na budowę dróg do 2023 roku. W tym czasie ma powstać 3900 km nowych tras szybkiego ruchu. Premier Ewa Kopacz ogłosiła w Opolu główne założenia programu inwestycji drogowych. W ciągu 8 lat ma zostać zamknięta budowa kompleksowego systemu dróg szybkiego ruchu. To między innymi zakończenie budowy S7 Gdańsk-Kraków, S6 Szczecin - Trójmiasto i S17 i S19 z Warszawy do Lublina i Rzeszowa.

Ewa Kopacz podkreśliła, że ważnym elementem inwestycji będą obwodnice. Powstać ma ich 57. Pojawi się też program poprawy bezpieczeństwa na najgorszych odcinkach dróg - w sumie za 4 mld złotych.

Ewa Kopacz zapowiedziała, że najszybciej powstaną te drogi, które będą najlepiej przygotowane. Nie będzie nadawania priorytetów inwestycjom. Tam, gdzie przeprowadzi się procedury, wykupi grunty, tam budowy zaczną się najszybciej.

Szefowa resortu infrastruktury Maria Wasiak dodała, że nowe drogi będą kosztować kolejne pieniądze na utrzymanie dróg. Będzie to 48 miliardów.

Maria Wasiak zaznaczyła, że środki na program inwestycji drogowych zostały zwiększone o 14 miliardów złotych ze źródeł krajowych. Dodała, że chodzi o to, by "domknąć" system dróg trasami o znaczeniu krajowym, a nie tylko europejskim.

>>> Czytaj też: Bilans rządów PO: Polska nie jest ani ruiną, ani zieloną wyspą

Ekspert: Założenia słuszne

Założenia słuszne, teraz trzeba czekać na ich realizację. Tak Adrian Furgalski z Zespołu Doradców Gospodarczych TOR ocenia przedstawiony przez premier Ewę Kopacz program budowy dróg.  Zdaniem eksperta, obawy może budzić jednak współpraca z wykonawcami prac. Zaznaczył on, że dotychczas nie zmieniono przepisów, które ją regulują. Wykonawcy mogą więc narzekać na konstrukcję umów, co cały czas ryzyko jest przerzucane na nich. Nie ma zapisów o ewentualnej waloryzacji kontraktów, co naraża firmy budowlane na bankructwo.

Może się tak stać w przypadku gwałtownej podwyżki cen materiałów budowlanych. Furgalski zaznacza, że postulaty firm budowlanych są słuszne. Zaznacza jednak, że rząd na ustępstwa nie pójdzie, ponieważ wiązałoby się to z dodatkowymi wydatkami. Zdaniem eksperta ewentualna zmiana władzy nie będzie zagrożeniem dla realizacji rządowych planów.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: IAR
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj