Sierakowska: Kolejny duży wzrost zapasów ropy naftowej w USA.

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
21 października 2015, 10:30
Dorota Sierakowska, Analityk, Wydział Doradztwa i Analiz Rynkowych Domu Maklerskiego BOŚ SA
Dorota Sierakowska, Analityk, Wydział Doradztwa i Analiz Rynkowych Domu Maklerskiego BOŚ SA/Media
Bieżący tydzień przynosi przewagę pesymistów na rynku ropy naftowej. Cena ropy WTI wczoraj kontynuowała spadki z poniedziałku i zniżkowała o 1,4%, tym samym przekraczając w dół poziom 46 USD za baryłkę. Na rynku amerykańskiej ropy naftowej strona podażowa była we wtorek silniejsza niż na rynku europejskiej ropy Brent, co wynikało m.in. z danych przedstawionych wczoraj przez Amerykański Instytut Paliw.

API podał bowiem, że w minionym tygodniu zapasy ropy naftowej w USA wzrosły o 7,1 mln baryłek. To kolejna duża zwyżka zapasów – w poprzednim tygodniu wzrosły one o 9,3 mln baryłek. Liczba przedstawiona przez API przewyższa także oczekiwania rynkowe, które zakładały wzrost zapasów o 3,5-3,9 mln baryłek. W dużym stopniu wzrost zapasów wynika z obniżonej aktywności niektórych amerykańskich rafinerii, w których trwają obecnie prace remontowe, jednak i tak raport API miał negatywny wydźwięk.

Stronie podażowej sprzyjały wczoraj także komentarze przed dzisiejszym spotkaniem przedstawicieli krajów OPEC z producentami ropy naftowej spoza kartelu. Państwa byłego ZSRR zakomunikowały bowiem, że nie mają zamiaru ograniczać produkcji ropy naftowej i, podobnie jak kraje OPEC, mają zamiar walczyć o swój udział w rynku. To zaś może zapowiadać dłuższy okres niskich cen ropy naftowej. Azerbejdżan w ogóle nie przyjął zaproszenia kartelu na dzisiejsze spotkanie w Wiedniu.

Dzisiaj możemy spodziewać się większej ilości informacji ze spotkania krajów produkujących ropę naftową. Dodatkowo, pojawi się raport amerykańskiego Departamentu Energii dotyczący zapasów paliw w USA. Obie kwestie prawdopodobnie będą sprzyjały sprzedającym, jednak po wczorajszych pesymistycznych komunikatach, dzisiejsza sesja może być relatywnie spokojna.

Skok importu cukru do Chin o 80%.

Dzisiaj rano pojawiły się dane dotyczące importu cukru do Chin. Okazały się one wyjątkowo dobre – we wrześniu import tego surowca do Chin wzrósł aż o 80,1% w relacji do tego samego miesiąca poprzedniego roku. Ogólnie, w pierwszych dziewięciu miesiącach bieżącego roku import cukru do Chin był o 55,2% wyższy niż w analogicznym okresie roku poprzedniego.

Ta informacja jednak nie wpłynęła dzisiaj istotnie na cenę cukru na globalnym rynku. Prawdopodobnie spora część importowanego cukru (według różnych szacunków nawet połowa) nie zostanie bowiem wykorzystana od razu w przemyśle, lecz trafi do magazynów. Duże zakupy cukru w Chinach były bowiem próbą wykorzystania niskich cen tego surowca na globalnym rynku. Istnieją wręcz obawy, że skok popytu na cukier ze strony Chin teraz oznacza, że w kolejnych miesiącach ten popyt będzie przytłumiony.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: IAR
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj