Niemcy: Wolność prasy nie podlega negocjacjom z Turcją

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
30 marca 2016, 16:11
Turcja
Turcja/ShutterStock
Wolność prasy nie podlega negocjacjom z Turcją - oświadczyła w środę w Berlinie rzeczniczka MSZ Niemiec, poproszona o zajęcie stanowiska wobec protestów władz w Ankarze przeciwko telewizyjnej satyrze na tureckiego prezydenta Recepa Tayyipa Erdogana.

Sawsan Chebli poinformowała dziennikarzy, że sekretarz stanu w niemieckim ministerstwie spraw zagranicznych Markus Ederer w rozmowie telefonicznej z tureckim odpowiednikiem we wtorek wieczorem zaznaczył, iż wolność prasy i wolność słowa w Niemczech "nie podlegają negocjacjom".

"Wyjaśniliśmy, że niezależnie od wszystkich interesów, które łączą Niemcy i Turcję, nasze stanowisko dotyczące wolności prasy i wolności słowa nie podlega negocjacjom" - powiedziała Chebli.

Zastępca rzecznika rządu dodała, że wielokrotnie wskazywała na znaczenie wolności słowa, ostatnio w tekście oświadczenia końcowego po szczycie UE w połowie marca.

Władze Turcji zaprotestowały przeciwko wyemitowanej w połowie marca przez niemiecką telewizję publiczną ARD satyrze na Erdogana. MSZ w Ankarze dwukrotnie wzywało ambasadora Niemiec Martina Erdmanna na rozmowę, domagając się usunięcia prześmiewczego filmu z internetu.

ARD pokazała 17 marca w programie satyrycznym "extra 3" blisko dwuminutowy klip "Erdowie, Erdowo, Erdogan" zawierający krytyczną ocenę polityki wewnętrznej prezydenta Turcji. Przedmiotem krytyki były m.in. represje wobec niewygodnych dziennikarzy, brutalne interwencje policji wobec demonstrantów oraz nowy, pełen przepychu pałac prezydencki. Komentarz do zdjęć podano w formie piosenki na melodię popularnego szlagieru.

Postawa Turcji wywołała falę oburzenia w Niemczech. Przewodniczący komisji spraw zagranicznych Bundestagu Norbert Roettgen nazwał działania Turcji "próbą szantażu, która skazana jest na niepowodzenie". Niemieckie Stowarzyszenie Dziennikarzy (DJV) oświadczyło, że Erdogan "ośmiesza się".

Spór o satyrę nie jest jedynym w ostatnim czasie spięciem między Zachodem a Turcją. wywołała w zeszłym tygodniu obecność przedstawicieli państw zachodnich na procesie krytycznych wobec rządu dziennikarzy. Erdmann oraz konsul generalny Wielkiej Brytanii Leigh Turner znajdowali się wśród osób obserwujących rozpoczęcie procesu w Stambule. "Kim jesteście? Co tam robiliście? To nie jest wasz kraj, to jest Turcja" - mówił Erdogan w przemówieniu telewizyjnym. Jego zdaniem obecność dyplomatów była "ingerencją w postępowanie sądowe".

Niemieckie media krytykowały rząd w Berlinie za brak ostrej reakcji na postawę zarzucając Merkel, że ze względu na znaczenie Turcji dla skutecznego rozwiązania kryzysu migracyjnego toleruje niedemokratyczne działania władz w Ankarze.

>>> Czytaj też: Spada poziom życia Rosjan. Mieszkańcy Kaliningradu znów kupują "u babuszki"

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: PAP
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj