Spore zainteresowanie podróżami Bieszczadzką Kolejką Leśną

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
11 maja 2016, 07:21
Ponad tysiąc osób dziennie podróżuje Bieszczadzką Kolejką Leśną. "Dodatkowo wyjeżdżają co najmniej dwa, trzy składy" – powiedział PAP prezes fundacji zarządzającej kolejką Mariusz Wermiński.

"W maju i czerwcu oraz we wrześniu i październiku bieszczadzka wąskotorówka jeździ w weekendy, a w lipcu i sierpniu - codziennie. Z kolei w okresie zimowym w każdą sobotę ferii szkolnych lub na zamówienie" – przypomniał Wermiński.

W ubiegłym roku Bieszczadzka Kolejka Leśna przewiozła 112 tys. pasażerów; najwięcej w swojej historii.

Wpływy ze sprzedaży biletów są podstawowym źródłem jej utrzymania. W sezonie letnim, czyli od maja do końca października, jeździ z Majdanu k. Cisnej do Przysłupia i z Majdanu do Balnicy. Pierwsza trasa liczy 12 km, a druga 9 km.

Popularnością wśród podróżnych cieszy się skład, który ciągnie parowóz Kp-4. Może on rozwijać prędkość do 35 km/godz. Na trasie kolejki leśnej obowiązuje jednak ograniczenie do 15 km/godz. Parowóz ma skrzynię węglową o pojemności 2 ton.

"Takimi parowozami, starsze pokolenie nazywa je także +bieszczadzką ciuchcią+, w latach 1957-79 kolejarze przewieźli do zakładów drzewnych w Rzepedzi oraz do stacji kolejowej w Nowym Łupkowie ponad jeden mln metrów sześciennych drewna" – zauważył Wermiński.

Zwrócił jednak uwagę na pracochłonność przygotowania Kp-4 do podróży. "Żeby rozpalić parowóz potrzeba blisko czterech godzin" – dodał.

Oprócz parowozu Kp-4 wagony z turystami ciągnie też lokomotywa spalinowa Lyd2. Do przewozu turystów przygotowanych jest 21 wagonów osobowych. Na trasę wyjeżdżają składy liczące po siedem wagonów; większość z nich jest wagonami odkrytymi. "Właśnie takimi wolą jeździć turyści" – zauważył Wermiński.

Bieszczadzka kolejka wąskotorowa powstała 1898 r. Jej głównym zadaniem był transport drewna. W latach 20. XX wieku, kiedy przeszła pod zarząd lwowskiej dyrekcji PKP, rozpoczęto również wozić ludzi. "Z czasem stała się atrakcja turystyczną. Od kilkunastu lat jest dodatkową ofertą dla wypoczywających w Bieszczadach" – zaznaczył Wermiński.

Na początku lat 90. poprzedniego stulecia ze względów ekonomicznych kolejkę wyłączono z eksploatacji.

Dwadzieścia lat temu utworzona została Fundacja BKL, która postanowiła utrzymać zabytkową kolejkę w ruchu i poprzez organizację przewozów osobowych uczynić z niej atrakcję turystyczną. (PAP)

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: PAP
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj