Analitycy: Skutki referendum wcale nie muszą zostać wdrożone w życie

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
24 czerwca 2016, 12:27
brexit
Brexit/PAP
"Niektórzy obserwatorzy sugerują wstrzemięźliwość co do przebiegu dalszych negocjacji ws. wystąpienia Wielkiej Brytanii z UE. Brytyjczycy postawili na swoim, chłodna analiza może jednak skłaniać do złagodzenia poziomu radykalizmu" - ocenia Rafał Sadoch z zespołu mForex Domu Maklerskiego mBanku. 

Wszystko wskazuje na to, że największa dziś zmienność rynków jest już na nami, ale w dłuższym terminie Brexit może uderzyć w Polskę kilkoma kanałami - ograniczoną wysokością środków unijnych, utrudnieniami w wymianie handlowej i ogromnym ryzykiem dezintegracji całej EU, ocenia Rafał Sadoch z zespołu mForex Domu Maklerskiego mBanku. 

"Wszystko wskazuje na to, że największa zmienność w dniu dzisiejszym jest już na nami. Brytyjczycy zagłosowali, rynek już to wycenił, teraz może nastąpić pewne odreagowanie. Skala spadków ryzykownych aktywów jest jednak bardzo duża. O poranku główne indeksy europejskie zniżkują niemalże o 10%. Ropa tanieje o prawie 5%. Jednym z największych przegranych dzisiejszego dnia jest polski złoty, który jest jedną z najmocniej taniejących walut wśród krajów z rynków wschodzących" - powiedział Sadoch, cytowany w komunikacie.

Jak zaznaczył, uderzy w Polskę kilkoma kanałami. Po pierwsze, ograniczona zostanie wysokość środków unijnych jaka będzie płynąć do Polski. Wielka Brytania jest bowiem trzecim po Niemczech i Francji największym płatnikiem netto, a Polska największym beneficjentem tych środków. Po drugie, Wielka Brytania to nasz trzeci największy partner handlowy, zatem polscy eksporterzy zapewne odczują utrudnienia w wymianie handlowej pomiędzy UK a UE. I po trzecie i prawdopodobnie najważniejsze - Brexit rodzi ogromne ryzyko dezintegracji całej EU. Już teraz spekuluje się, który z krajów może być kolejny, wskazał analityk.

"Niemniej jednak niektórzy obserwatorzy sugerują wstrzemięźliwość co do przebiegu dalszych negocjacji ws. wystąpienia Wielkiej Brytanii z UE. Brytyjczycy postawili na swoim, chłodna analiza może jednak skłaniać do złagodzenia poziomu radykalizmu. Podobnie, jak to miało miejsce w przypadku greckiego referendum w 2015, jego skutki wcale nie muszą zostać wdrożone w życie. Jest to tylko opinia narodu, decyzja pozostaje w gestii rządu" - zaznaczył Sadoch.

>>> Czytaj też: Szkoci rozpoczynają marsz do niepodległości. Możliwe kolejne referendum

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: ISBnews
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj